Korespondencja Misyjna

Orędzie na 91 Światowy Dzień Misyjny - 22.10.2017 r.


"Misja w centrum wiary chrześcijańskiej"

Drodzy Bracia i Siostry!
Również w tym roku Światowy Dzień Misyjny zwołuje nas wokół osoby Jezusa, „pierwszego i największego głosiciela Ewangelii” (PAWEŁ VI, adhort. ap. Evangelii nuntiandi, 7), który nieustannie posyła nas na przepowiadanie Ewangelii miłości Boga Ojca w mocy Ducha Świętego. Dzień ten zachęca nas do ponownego zastanowienia się nad misją w centrum wiary chrześcijańskiej. Kościół jest bowiem misyjny ze swej natury. Gdyby tak nie było, to nie byłby on Kościołem Chrystusa, ale stowarzyszeniem pośród wielu innych, które bardzo szybko wyczerpałoby swój cel i zanikło. Musimy zatem postawić sobie kilka pytań dotykających naszej chrześcijańskiej tożsamości i naszych obowiązków jako ludzi wierzących w świecie ogłupionym wieloma złudzeniami, zranionym wielkimi frustracjami i rozdartym wieloma bratobójczymi wojnami, które niesprawiedliwie uderzają zwłaszcza w niewinnych. Co jest podstawą misji? Co jest istotą misji? Jakie jest niezbędne nastawienie misji?

Misja i przemieniająca mocy Ewangelii Chrystusa, Drogi, Prawdy i Życia

1. Misja Kościoła, skierowana do wszystkich ludzi dobrej woli, opiera się na przemieniającej mocy Ewangelii. Ewangelia jest Dobrą Nowiną, która niesie w sobie udzielającą się radość, ponieważ zawiera i oferuje nowe życie: życie Chrystusa Zmartwychwstałego, który przekazując swego Ducha ożywiającego, staje się dla nas Drogą, Prawdą i Życiem (por. J 14,6). Jest Drogą, która zaprasza nas do pójścia za Nim z ufnością i odwagą. Idąc za Jezusem jako Drogą, doświadczamy Prawdy i otrzymujemy Jego Życie, które jest pełną komunią z Bogiem Ojcem w mocy Ducha Świętego, który wyzwala nas od wszelkiej formy egoizmu i jest źródłem kreatywności w miłości.
2. Bóg Ojciec pragnie tej egzystencjalnej transformacji swoich synów i córek; przemiany, która wyraża się jako cześć w Duchu i prawdzie (por. J 4,23-24), w życiu ożywianym przez Ducha Świętego, naśladując Jezusa Syna ku chwale Boga Ojca. „Chwałą Boga jest żyjący człowiek” (Ireneusz, Adversus heareses IV, 20, 7). W ten sposób głoszenie Ewangelii staje się słowem żywym i skutecznym, które wypełnia to, co głosi (por. Iz 55,10-11), czyli Jezusa Chrystusa, który nieustannie staje się ciałem w każdej ludzkiej sytuacji (por. J 1,14).

Misja to kairos Chrystusa

3. Zatem misją Kościoła nie jest upowszechnianie jakiejś ideologii religijnej, ani też propozycji wzniosłej etyki. Wiele ruchów w świecie potrafi wytworzyć wzniosłe ideały lub zasługujące na uwagę ekspresje etyczne. Jezus Chrystus poprzez misję Kościoła nadal głosi Ewangelię i działa, a zatem stanowi ona kairos, czas sprzyjający zbawieniu w dziejach. Przez głoszenie Ewangelii Jezus staje się ciągle na nowo nam współczesny, aby ci, którzy przyjmują Go z wiarą i miłością, doświadczali przemieniającej mocy Jego Ducha Zmartwychwstałego, który użyźnia to, co ludzkie i to, co stworzone, podobnie jak to czyni deszcz z ziemią. „Jego zmartwychwstanie nie należy do przeszłości; zawiera żywotną siłę, która przeniknęła świat. Tam, gdzie wszystko wydaje się martwe, ze wszystkich stron pojawiają się ponownie kiełki zmartwychwstania. Jest to siła nie mająca sobie równych” (Adhort. ap. Evangelii gaudium, 276).
4. Zawsze pamiętamy, że „U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie” (BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est, 1). Ewangelia jest Osobą, która stale daje siebie i nieustannie zachęca tych, którzy ją przyjmują z wiarą pokorną i wyrażającą się w czynach, do dzielenia swojego życia poprzez rzeczywisty udział w Jego paschalnej tajemnicy śmierci i zmartwychwstania. W ten sposób Ewangelia staje się przez chrzest, źródłem nowego życia, wolnego od panowania grzechu, oświeconego i przekształconego przez Ducha Świętego. Przez bierzmowanie staje się umacniającym namaszczeniem, które dzięki temu samemu Duchowi Świętemu wskazuje nowe drogi i strategie świadectwa i bliskości. A przez Eucharystię staje się pokarmem człowieka nowego, „lekarstwem nieśmiertelności” (IGNACY ANTIOCHENSKI, List do Efezjan, 20, 2).
5. Świat potrzebuje przede wszystkim Ewangelii Jezusa Chrystusa. Poprzez Kościół kontynuuje On swoją misję Miłosiernego Samarytanina, opatrując krwawiące rany ludzkości, oraz misję Dobrego Pasterza, nieustannie poszukując tych, którzy się zagubili na drogach zagmatwanych i prowadzących do nikąd. Dzięki Bogu nie brakuje znaczących doświadczeń, które świadczą o przemieniającej mocy Ewangelii. Myślę o czynie tego studenta z plemienia Dinka, który za cenę własnego życia chroni mającego zostać zabitym studenta z plemienia Nuer. Myślę o owej celebracji eucharystycznej w Kitgum, w północnej Ugandzie, zroszonej wówczas krwią przez okrucieństwo grupy rebeliantów, gdy misjonarz kazał ludziom powtarzać słowa Jezusa na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”, jako wyraz rozpaczliwego krzyku braci i sióstr ukrzyżowanego Pana. Celebracja ta była dla ludzi źródłem wielkiej pociechy i męstwa. Możemy też pomyśleć o wielu niezliczonych świadectwach, o tym, jak Ewangelia pomaga przezwyciężyć zamknięcia, konflikty, rasizm, trybalizm promując wszędzie i pośród wszystkich pojednanie, braterstwo i dzielenie się.

Misja inspiruje duchowość nieustannego wyjścia, pielgrzymowania i wygnania

6. Misja Kościoła ożywiana jest duchowością nieustannego wychodzenia. Chodzi o „wyjście z własnej wygody i zdobycie się na odwagę, by dotrzeć do wszystkich peryferii potrzebujących światła Ewangelii” (Adhort. ap. Evangelii gaudium, 20). Misja Kościoła pobudza postawę nieustannej pielgrzymki przez różne pustynie życia, poprzez różne doświadczenia głodu oraz pragnienia prawdy i sprawiedliwości. Misja Kościoła inspiruje doświadczenie ciągłego wygnania, aby człowiek spragniony nieskończoności poczuł swoją kondycję wygnańca zmierzającego do ostatecznej ojczyzny, umiejscowionego między „już” a „jeszcze nie” Królestwa Niebieskiego.
7. Misja mówi Kościołowi, że nie jest on celem samym w sobie, ale jest pokornym narzędziem i pośrednictwem Królestwa. Kościół autoreferencyjny, który lubuje się sukcesach doczesnych, nie jest Kościołem Chrystusa, Jego ciałem ukrzyżowanym i chwalebnym. Dlatego właśnie powinniśmy wybierać „raczej Kościół poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice, niż Kościół chory z powodu zamknięcia się i wygody kurczowego przywiązania do własnego bezpieczeństwa” (tamże, 49).

Młodzi, nadzieja misji

8. Młodzi są nadzieją misji. Osoba Jezusa i głoszona przez Niego Dobra Nowina nadal fascynuje wielu ludzi młodych. Szukają oni dróg, na których można urzeczywistniać męstwo i porywy serca w służbie ludzkości. „Wielu młodych ludzi ofiaruje swą solidarną pomoc wobec nieszczęść świata i podejmuje różne formy aktywnego działania i wolontariatu. […] Jakie to piękne, że młodzi są «pielgrzymami wiary», szczęśliwi, że mogą nieść Jezusa na każdą ulicę, na każdy plac, w każdy zakątek ziemi!” (tamże, 106). Najbliższe Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, które odbędzie się w 2018 roku pod hasłem „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”, jawi się jako opatrznościowa okazja, by zaangażować ludzi młodych we wspólną odpowiedzialność misyjną, która potrzebuje ich bogatej wyobraźni i kreatywności.

Posługa Papieskich Dzieł Misyjnych

9. Papieskie Dzieła Misyjne są cennym narzędziem, by wzbudzić w każdej wspólnocie chrześcijańskiej pragnienie wyjścia poza własne granice i ze swoich zabezpieczeń, aby wypłynąć na głębię i głosić Ewangelię wszystkim. Poprzez głęboką duchowość misyjną, którą trzeba żyć codziennie, stały trud formacyjny oraz animację misyjną, dzieci, młodzież, dorośli, rodziny, kapłani, zakonnicy i biskupi angażują się na rzecz rozwoju serca misyjnego w każdym z nich. Światowy Dzień Misyjny, promowany przez Dzieło Rozkrzewiania Wiary jest dobrą okazją, aby misyjne serce wspólnot chrześcijańskich brało udział poprzez modlitwę, świadectwo życia i wspólnotę dóbr w zaspokojeniu poważnych i wielkich potrzeb ewangelizacji.

Prowadzić misję wraz z Maryją, Matką ewangelizacji

10. Drodzy bracia i siostry, prowadźmy misję, czerpiąc natchnienie z Maryi, Matki ewangelizacji. Ona, pod natchnieniem Ducha Świętego przyjęła Słowo życia w głębi swej pokornej wiary. Niech Dziewica Maryja pomoże nam w wypowiedzeniu naszego „tak” wobec pilnej potrzeby, by Dobra Nowina Jezusa rozbrzmiewała w naszych czasach. Niech nam wyjedna nowy zapał, aby wszystkim zanieść Ewangelię życia, która zwycięża śmierć. Niech wstawia się za nami, byśmy mogli zyskać świętą śmiałość poszukiwania nowych dróg, aby do wszystkich dotarł dar zbawienia.

Watykan, 4 czerwca 2017
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

                                                                                  Papież Franciszek

Polka, która nie zapomina o Aleppo

      Przyjęła do domu kilka rodzin. Organizuje pomoc dla tysięcy osób. Teraz, gdy opadła medialna wrzawa, przyszedł czas, by działać. O tym, jak każdy z nas może coś zrobić, mówi siostra Brygida.
Siostra Brygida Maniurka od niemal trzydziestu lat mieszka na Bliskim Wschodzie. W sierpniu - na prośbę siostry prowincjalnej - została posłana z Jordanii, gdzie od 2009 roku pracowała jako ekonomka prowincjalna zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi, do Aleppo. Wcześniej przebywała w Syrii ponad dwadzieścia lat. Pracowała w takich miastach jak Homs, Hassake czy Rakka, czyli obecnej stolicy tzw. Państwa Islamskiego na terenie Syrii. To właśnie w Rakce, sercu muzułmańskiej (sunnickiej) Syrii, prowadziła ośrodek dla niepełnosprawnych "Ziemia ludzi". Znaczącą część podopiecznych stanowili wyznawcy islamu. Dzięki temu siostra Brygida doskonale poznała kraj - jego polityczne i religijne zawiłości - język i kulturę. Choć są to trudne tematy, nie bała się odpowiadać na moje pytania.
 
Karol Wilczyński, DEON.pl: Siostro, czy po podpisaniu rozejmu widać znaki pokoju w Aleppo?
Siostra Brygida Maniurka:
 Tak, sytuacja się zmienia, jest coraz więcej spokoju. Droga z Damaszku do Aleppo jest bezpieczna. Może jakby ktoś chciał jechać na tereny opanowane przez Daesh (arabskie określenie tzw. Państwa Islamskiego - przyp. red.), to byłoby gorzej. Ale u nas jest pokój, choć bardzo delikatny, niestabilny. Zachowujemy czujność w trakcie rozmaitych zgromadzeń, aby nie stać się celem ataku zamachowców. Bo choć nie ma już bombardowań i strzelanin na ulicach, nadal zdarzają się pojedyncze ataki czy napady.
 
Ale mimo wszystko jest lepiej?
Tak. Najgoręcej było od sierpnia, gdy przyjechałam, aż do grudnia. Ci, którzy przeżyli w Aleppo sześć lat wojny, twierdzą, że poza kilkoma tygodniami w trakcie oblężenia, od sierpnia zaczęła się intensywna walka, która pod koniec grudnia zakończyła się wyzwoleniem miasta Aleppo. Na ulicach miały miejsce regularne walki, strzelaniny na lewo i prawo… Do czasu pokonania rebeliantów przez siły rządowe mieliśmy do czynienia z najgorszymi warunkami od rozpoczęcia wojny.
 
Jak sobie siostra radziła w tym czasie? Wstrzymałyście prace?
Oczywiście, że nie. Codziennie chodziłam, a może raczej biegałam do pracy. Trzeba przyznać, że za każdym razem to było przeżycie. Za każdym razem należało uważać, czy z nieba nie lecą pociski, a kierowcy, którzy jadą bardzo szybko - ze strachu - na pewno cię widzą. Nie wiadomo było, gdzie patrzeć: czy w górę, czy wokół siebie. Najwyraźniej Pan Bóg nas jeszcze potrzebuje tutaj, w Syrii. Jeszcze żyjemy.
 
Jak dużo było ofiar?
Trudno podać dokładną liczbę, niestety. Ale nie było dnia, żeby nie zginął ktoś, kogo znamy. Nieraz były to całe rodziny. Ginęli wszyscy - starcy, młodzi, dzieci. Ginęli w domu i na ulicy. Nie było miejsca, w którym można było być całkowicie bezpiecznym. W intencji ofiar wojny zorganizowałyśmy w naszym kościele modlitwę ekumeniczną. Była też msza święta, w której uczestniczyli chrześcijanie reprezentujący wszystkie Kościoły. Uderzające było to, że świątynia była czarniusieńka. Wszyscy przyszli w żałobie, bo wszyscy kogoś stracili. Było bardzo wiele młodych wdów i osób okaleczonych ze znacznym stopniem niepełnosprawności. W procesji z darami niesiono mapę Syrii ze zdjęciami bliskich, którzy zginęli w ostatnim czasie. Znajdowało się na niej dwieście czterdzieści siedem zdjęć. To były fotografie tych osób pochodzących z rodzin, które przebywają nadal w Aleppo. Ale ofiar jest znacznie, znacznie więcej.

Czy chrześcijanie chcą zostać w Syrii? Nie chcą uciekać do bezpieczniejszych dla nich krajów?
Zasadniczo nie. Być może dla niektórych jest to zaskakujące, ale od początku mojej pracy w Syrii doświadczam ogromnej solidarności ze strony muzułmanów. Zarówno przed wojną, jak i teraz, żyjemy w przyjaźni z muzułmanami. Prowadziliśmy i prowadzimy wiele wspólnych projektów. W mieście Rakka, gdzie pracowałam przed wojną, odbywały się protesty sunnitów przeciw działaniom dżihadystów, którzy niszczyli miejsca kultu chrześcijańskiego czy palili książki religijne. Z pewnością ryzykowali bardzo wiele. W czasie ostatnich świąt Bożego Narodzenia mufti Aleppo wystosował specjalny list z życzeniami dla chrześcijan, który odczytywano w kościołach.
 
Co się działo po zdobyciu przez wojska rządowe części miasta dotychczas zajmowanej przez rebeliantów?
Cóż, to był trudny czas. W czasie walk sporo rodzin uciekało z dzielnic zajętych przez rebeliantów do bezpieczniejszej, zachodniej części miasta, w której mieszkamy. Bardzo wiele z tych osób zaczyna dopiero nieufnie badać, czy rzeczywiście jest możliwość powrotu. Najczęściej pierwsi idą ojcowie rodzin, którzy sprawdzają, w jakim stanie są ich mieszkania.
 
I co się dzieje z tymi rodzinami? Wracają?
Niestety, ludzie bardzo często są wstrząśnięci widokiem swoich zdewastowanych domów, które mogą zobaczyć teraz po raz pierwszy od początku wojny. Zburzone są całe dzielnice. Nawet jeśli bombardowanie nie uszkodziło danego budynku, to został on zniszczony w wyniku grabieży. Stąd wiele rodzin, również chrześcijańskich, traci nadzieję, że uda im się odzyskać normalne życie. Wysokie ceny, bezrobocie, zniszczone zakłady pracy - to wszystko jest dodatkowym powodem, by jednak uciekać z Syrii. Nawet ci, którzy mają pracę, pracują od rana do wieczora, a i tak nie są w stanie wyżywić rodziny. Podobnie jest z tymi, którzy uciekli do Libanu czy bezpieczniejszych części Syrii. Chcieliby wrócić w okolice Aleppo, ale nie widzą perspektyw.
 
Czym zajmujecie się obecnie w Aleppo?
W Syrii mamy obecnie dwa domy: w Damaszku i w Aleppo. Jednym z głównych problemów jest niedożywienie. W kraju, szczególnie w Aleppo, wyrasta nowe pokolenie dzieci, które zna tylko rzeczywistość wojny. Przywrócenie choćby namiastki normalności w ich życiu jest naszym celem.
 
Udaje się?
Staramy się z jednej strony udzielać pomocy materialnej, a z drugiej - tej duchowej. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca organizujemy z dziećmi z naszej parafii modlitwy i spotkania o pokoju. Puszczamy im filmy od osób z całego świata, które nagrywają swoje życzenia i przesłania pełne nadziei. Dzieci uwielbiają te spotkania. Pierwszego stycznia Międzynarodowy Dzień Modlitwy o Pokój zbiegł się z pierwszą niedzielą miesiąca. Z tej okazji w grudniu wysłaliśmy list do papieża Franciszka, a Ojciec Święty… odpisał! Dostaliśmy piękną odpowiedź, w której czuło się bliskość papieża, a także zachętę, by nie zatrzymywać się na naszych zranieniach wojną. Aby prosić Jezusa, by przemieniał je w źródło nowej energii. Wszyscy byliśmy niezwykle wzruszeni tym listem.
 
Ale nie samym słowem żyje człowiek.
W parafii mamy dwadzieścia cztery ekumeniczne projekty. Między innymi paczki żywnościowe: miesięcznie półtora tysiąca rodzin otrzymuje kosz, a w nim cukier, makaron, ryż, oliwę i tym podobne. Przed świętami rozdaliśmy też sporo ciepłych ubrań, bo wbrew pozorom w Syrii zima może być ostra, a w nocy nawet pojawia się mróz. Co ważne, ubrania są szyte na miejscu, więc z jednej strony możemy dawać pracę, a z drugiej udzielamy pomocy najbardziej potrzebującym.
 
Co planujecie w najbliższym roku?
Nowym projektem na ten rok jest wspieranie osób, które miały warsztaty, sklepiki i tym podobne, a utracili je z powodu bombardowań lub zostały one zdewastowane. Dzięki ofiarodawcom będziemy starali się pomóc tym ludziom je odbudować, by mogli rozpocząć pracę na nowo. Syryjczycy mają swoją godność i niechętnie wyciągają rękę po pomoc. Nasza parafia jest w dzielnicy handlowej. Widzę, jak codziennie porządkują i otwierają coraz to nowe sklepiki. Oni chcą pracować i żyć z pracy swoich rąk. Ale potrzebują jeszcze wsparcia, by się odbić, aż zaczną na nowo funkcjonować zakłady, fabryki i tak dalej. Innym projektem jest też wsparcie młodych małżeństw. Młodych ludzi, którzy pobrali się w czasie wojny. Zaczynają od zera, nie mają żadnego zaplecza, dorobku więc trudno jest im wiązać koniec z końcem. Dużego wsparcia potrzebują też rodziny, w których są osoby chore, niepełnosprawne.
 
Czy udzielacie pomocy według jakiegoś klucza?
Nie patrzymy na to, kto skąd pochodzi i jaką religię wyznaje. Wszyscy cierpią tak samo. W tej chwili nie ma różnicy, czy ktoś pochodzi stąd, czy uciekł z innej części kraju. Tacy wewnętrzni uchodźcy są w najtrudniejszej sytuacji, ale tak naprawdę wszyscy cierpią niewyobrażalną dla Europejczyków biedę. Zawsze jednak szanujemy intencję ofiarodawców, którzy czasami zaznaczają, na jaki cel wpłacają swój datek.
 
Jak wyglądają wasze relacje z muzułmanami?
Nasz klasztor leży w dzielnicy w 99% muzułmańskiej. Od sześciu lat w naszym klasztorze mieszka pięć rodzin muzułmańskich, które utraciły swoje domy. Na terenie klasztoru mamy akademik dla studentek, aktualnie jest ich dwadzieścia pięć - wszystkie muzułmanki. Jedna z sióstr prowadzi pracownię dla kobiet: chrześcijanek i muzułmanek. Wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie, potrzebują pomocy.
 
Jednak istnieje również konflikt religijny. Przynajmniej niektórzy usiłują nam to wmówić.
Już przed wojną na terenie Syrii działała grupa muzułmańska o fundamentalistycznym podejściu do religii i państwa. Miało to jednak podłoże polityczne, chcieli obalić rząd reprezentujący przede wszystkim dziesięcioprocentową mniejszość alawitów. Jeśli jednak chodzi o działalność Kościoła, to nigdy nie miałyśmy z tym problemu.
 
Nie czuje się siostra zagrożona ze względu na swoje wyznanie?

W Aleppo - absolutnie nie. Gdybym mieszkała na terenie Państwa Islamskiego, to tak. Niektórzy chrześcijanie, którzy byli w niewoli dżihadystów, wykorzystują tę sytuację do dawania świadectwa. Mówią, że naśladowanie Jezusa polega na przebaczeniu, miłości nieprzyjaciół. Bardzo często przekazują to muzułmanom, którzy pytają o sens chrześcijaństwa oraz o to, co oznacza owa "miłość nieprzyjaciół". To jest taka nasza cecha charakterystyczna. Warto sobie uświadomić, że bez tego trudno ją zrozumieć osobom, które nie wychowały się w chrześcijaństwie.
 
Nie postrzega się chrześcijan jako stronników prezydenta al-Asada, oskarżanego przecież o zbrodnie wojenne?
Alternatywą dla Syrii jest Państwo Islamskie lub inne ugrupowania muzułmańskie, trochę mniej radykalne. Żadne z nich nie zapewnia podstawowych warunków do życia, nie mówiąc o wolności religijnej. Z drugiej strony chrześcijanie od zawsze uważali się za nieco lepszych. Jest to wynik faworyzowania ich przez kolonialne rządy francuskie i brytyjskie, kiedy chrześcijanie zaczęli być wykorzystywani do zajmowania urzędów i sprawowania władzy.
Z tego względu czują się trochę "wyżsi".
  
Mimo wszystko - jest szansa na pokój?
Tak, mamy taką nadzieję, że wojna się skończy w całej Syrii. W Aleppo już próbujemy wracać do normalności. Dużym wsparciem jest solidarność innych osób, materialna i duchowa. Ludzie jednoczą się, by bronić pokoju. Do tego dochodzi sporo modlitwy.

* * *
 
Siostry można wesprzeć modlitwą oraz zapewnieniem o solidarności (np. przesyłając filmik na Facebooku)
 
Dzieła sióstr można wesprzeć również finansowo, kontaktując się bezpośrednio przez e-mail: seg.par2@gmail.com
  
Karol Wilczyński / s. Brygida Maniurka
13.01.2017 15:37
za stroną:
http://m.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/przyjac-przybysza/art,42,polka-ktora-nie-zapomina-o-aleppo-wywiad.html

Słowo bp Jerzego Mazura - przewodniczącego Komisji KEP ds. Misji na „Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami”

     Tam, gdzie docierają misjonarze, odradza się i umacnia nadzieja. Są oni „dobrzy, jak chleb”, dzieląc się tym, co posiadają – napisał w komunikacie z okazji „Dnia Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami” bp Jerzy Mazur, przewodniczący Komisji KEP ds. Misji.
W tym roku duszpasterskim, przeżywanym pod hasłem: „Idźcie i głoście”, odnawiamy swą świadomość, że w tajemnicy chrztu św. staliśmy się uczniami - misjonarzami i umacniamy się we wspólnym nam wszystkim powołaniu misyjnym – stwierdza w swoim liście bp Jerzy Mazur.
   Wyjaśniając hasło tegorocznej niedzieli „ad gentes”, bp Mazur przypomina, że we współczesnym świecie ujawnia się wiele zła, o którym nieustannie donoszą media. Chodzi o akty przemocy, szerzenie nienawiści, niesprawiedliwość społeczną oraz deptanie godności i praw ubogich i słabych. W wielu krajach misyjnych śmiertelne żniwo zbierają choroby, klęski żywiołowe oraz brak dostępu do żywności i wody pitnej. Zdaniem hierarchy, świat bezradnie dostrzega te problemy, jednak brakuje mu determinacji do podjęcia stanowczej walki.
    „Wielu ludzi w obliczu tych nieszczęść odczuwa niepokój i pogrąża się w apatii i bezwoli. Jednak nie wszyscy patrzą bezradnie na rozlewające się zło. W ubogich krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej, Azji i Oceanii misjonarki i misjonarze z Polski głoszą Dobrą Nowinę o zbawieniu oraz niosą ofiarną pomoc potrzebującym” – podkreśla bp Mazur. Tam, gdzie docierają misjonarze, odradza się i umacnia nadzieja. Są oni „dobrzy, jak chleb”, jakby napisał św. Brat Albert, dzieląc się tym, co posiadają. Służą chorym, opuszczonym dzieciom, ubogim rodzinom i osobom samotnym. Prowadzą szkoły i przedszkola, dając możliwość zdobycia wykształcenia i zawodu. Są solidarni z uciekinierami i uchodźcami, ofiarami prześladowań za wiarę, przemocy i niesprawiedliwości.
   Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji podkreśla, że polscy misjonarze nie lękają się wchodzić w trudną rzeczywistość miejsc swej posługi i tę rzeczywistość zmieniać. – Swą modlitwą, pracą i cierpieniem budzą nadzieję na lepszą przyszłość tych, którzy zdają się być jej całkowicie pozbawieni – zaznacza w liście bp Mazur.
   Hierarcha wyraża głęboką wdzięczność wszystkim duszpasterzom i wiernym za „pomoc duchową i materialną przekazywaną z wielką hojnością i zaangażowaniem” misjonarkom i misjonarzom, a chorym za ofiarowanie swych cierpień w intencji misji. Dziękuje też mediom za informowanie o misjach. – Wasza pomoc sprawia, że na krańcach świata głoszona jest Ewangelia i powstają nowe wspólnoty uczniów Chrystusa – napisał bp Mazur.
    Zaprasza też do dalszego materialnego wspierania misji. Można to uczynić poprzez ofiary wrzucane do puszek, wysyłając SMS pod nr 72 032 o treści „Misje” lub poprzez wpłatę na konto Dzieła Pomocy „Ad Gentes”.
 
Robert Karp, KAI
za stroną: http://diecezja.bielsko.pl/misje

Korespondencja z siostrą Agnieszką z Kibeho w Rwandzie

   Z okazji Bożego Narodzenia otrzymaliśmy korespondencję od siostry Agnieszki, piszącej w imieniu sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża oraz niewidomych dzieci z Kibeho w Rwandzie. Siostra złożyła całej naszej parafii najserdeczniejsze życzenia świąteczne oraz noworoczne. Przedstawiamy Państwu oprócz samych życzeń otrzymane od siostry biuletyny informacyjne z życia ośrodków dla dzieci niewidomych w Kibeho oraz w Bangalore, Kotagiri i Nongbach w Indiach.




Apel prezesa Fundacji Polskiej Raoula Follereau dra Kazimierza Szałaty na 64 Światowy Dzień Trędowatych


Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go:
«Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić».
Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego:
«Chcę, bądź oczyszczony!».
Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.
Mt 1, 40-41

 
Trąd, to podstępna i okrutna choroba zakaźna wywołana bakterią Hansena. Atakuje układ nerwowy, niszczy strukturę ciała i straszliwie okalecza. Stąd od zawsze był on symbolem cierpienia i rodził wśród ludzi paniczny lęk. Przez całe stulecia trędowaci byli izolowani, wyrzucani z rodzin oraz społeczności lokalnych i mogli liczyć najczęściej na pomoc Kościoła. Dzięki postępowi cywilizacyjnemu, już na początku XX wieku trąd przestał zagrażać mieszkańcom zamożnych krajów, skazując na zapomnienie miliony cierpiących istnień ludzkich zamieszkujących najuboższe rejony świata. W latach czterdziestych ubiegłego stulecia francuski humanista Raoul Follereau wraz z przełożoną sióstr Matki Bożej od Apostołów s. Eugenią Ravasio, postanowili odwrócić los tych ludzi. Wiedząc doskonale, że chodzi o miliony biedaków zagubionych w najbardziej niedostępnych rejonach świata zdecydowali się powierzyć swoją gigantyczną misję Miłosierdziu Bożemu. Follereau 32 razy objechał kulę ziemską głosząc prawdę o miłości Boga do człowieka. A ponieważ nie był tylko marzycielem, organizował struktury, zbierał pieniądze, wraz z misjonarzami budował ośrodki, które miały przywrócić godność tym, których traktowano jak umarłych za życia. By swej misji nadać charakter globalny, w 1954 roku zainicjował on ustanowienie Światowego Dnia Trędowatych, który miał się stać okazją do upominania się o prawo do godnego życia dla chorych na trąd oraz do mobilizacji sił i środków do walki z tą chorobą. Od tamtej pory, w każdą ostatnią niedzielę stycznia przed kościołami zbierane są pieniądze na opiekę nad ludźmi chorymi na trąd. W krajach misyjnych organizowane są w tym dniu festyny i akademie mające służyć społecznej rehabilitacji i uhonorowaniu ludzi cierpiących z powodu trądu. Dzięki tej niezwyklej mobilizacji sił i środków na bezpośrednią pomoc dla chorych i badania naukowe, dzięki niezastąpionej pracy tysięcy misjonarzy i misjonarek, pod koniec XX wieku liczba trędowatych na świecie przestała być liczona w milionach. Niestety po latach spektakularnego postępu, kiedy wydawało się, że całkowita eliminacja trądu, to kwestia kilku lat, od pewnego czasu liczba nowych przypadków zarażenia bakterią Hansena utrzymuje się na tym samym poziomie około 200 tysięcy nowych zachorowań w ciągu roku. Warto dodać, że około 3,5 miliona wyleczonych z trądu, to osoby trwale okaleczone, wymagające stałej opieki w specjalistycznych ośrodkach. Przesłanie Raoula Follereau na Światowy Dzień Trędowatych pozostaje wciąż aktualne. Od 25 lat do wielkiej rodziny organizacji działających na rzecz trędowatych dołączyła Fundacja Polska Raoula Follereau, wspierając pracę misjonarzy podążających za przykładem bł. o. Beyzyma z Madagaskaru, o. Wiśniewskiego i o. Żelazka z Indii, czy zmarłej dwa lata temu dr Wandy Błeńskiej z Ugandy. Praca misjonarzy będzie skuteczna, jeśli znajdzie wsparcie z naszej strony. Dlatego jeszcze raz apelujemy o modlitwę i pomoc materialną dla trędowatych pozostających pod opieką naszych ośrodków. Za każdą formę wsparcia składamy serdeczne „Bóg zapłać”, ufając, że sam Jezus Chrystus, który na swej drodze spotykał i leczył trędowatych, będzie nam wszystkim błogosławił.
 
dr Kazimierz Szałata
prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau
 
Ofiary na rzecz trędowatych można przekazać na konto:
Fundacja Polska Raoula Follereau
87 1240 1082 1111 0000 0387 2932 z tytułem wpłaty: „trąd”
 
 

Komentarz do papieskich intencji misyjnych ks. Tomasza Atłasa (źródło: www.missio.org.pl)

Komentarz do papieskiej intencji misyjnej na październik 2016 r.
                                                                                                                                                             tekst: ks. Tomasz Atłas
Światowy Dzień Misyjny
Wykrzyczeć radość
Boża Opatrzność podarowała nam w bieżącym roku tak wiele niezwykłych darów. Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, 1050. rocznica chrztu Polski, spotkanie młodych z całego świata z papieżem Franciszkiem w Krakowie – to tylko te największe i najważniejsze z nich.
I chyba nie ma wątpliwości, że każde z tych wydarzeń jest szczególną łaską i okazją, aby umocnić naszą wiarę i wykrzyczeć radość z tego, że należymy do Jezusa i żyjemy w świetle Ewangelii. Bo faktycznie, jak przypomniał papież Franciszek w pierwszych zdaniach adhortacji Evangelii gaudium: „Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji” (EG 1).
Przekazać innym
Tej radości ewangelicznej nie chcemy jednak i nie możemy zatrzymać wyłącznie dla siebie. Szczególnym czasem jej manifestowania i dzielenia się nią stają się Niedziela i Tydzień Misyjny. To ważny czas, aby umocnić wiarę i pogłębić radość z tego, że jesteśmy Chrystusowi. Ale to również czas, aby wyjść do braci i sióstr z innych katolickich wspólnot na świecie. Niech nasze duchowe i materialne dary pomogą także im odkrywać i umacniać radość z poznania i głoszenia Ewangelii. Niech i oni jeszcze bardziej ucieszą się z kroczenia po śladach Zbawiciela.
Prośmy zatem w duchowej łączności z Ojcem Świętym Franciszkiem:
„Aby Światowy Dzień Misyjny odnowił we wszystkich wspólnotach chrześcijańskich radość i odpowiedzialność za głoszenie Ewangelii”.


www.missio.org.pl

Polscy misjonarze na świecie - statystyka na rok 2016

   W związku z trwającym Tygodniem Misyjnym podajemy aktualną statystykę misyjną według danych Komisji Episkopatu ds. Misji z dnia 1 czerwca 2016 r. Statystyka określa liczbę polskich misjonarzy pracujących na poszczególnych kontynentach (oraz w poszczególnych państwach), a także ukazuje, jak liczba ta zmieniła się w stosunku do roku poprzedniego.    

STATYSTYKA MISYJNA

Afryka – 819 polskich misjonarzy i misjonarek (liczba posługujących zmniejszyła się o 19 osób), w tym najwięcej w n/w państwach:

Kamerun – 115,
Zambia – 73,
Tanzania – 71,
Madagaskar – 58,
Republika Południowej Afryki – 44,
Demokratyczna Republika Konga – 43,
Rwanda – 40,
Kenia – 32,
Republika Środkowoafrykańska – 32.

Ameryka Południowa i Środkowa – 797 polskich misjonarzy i misjonarek (liczba posługujących zmniejszyła się o 5 osób), w tym najwięcej w n/w państwach:

Brazylia – 252,
Boliwia – 130
Argentyna – 122,
Peru – 65,
Ekwador – 41,
Paragwaj – 38,
Chile – 20,
Wenezuela – 17,
Meksyk – 17.

Ameryka Północna – 20 polskich misjonarzy, najwięcej w Kanadzie – 14.

Azja – 336 polskich misjonarzy i misjonarek (liczba posługujących zmniejszyła się o 4 osoby), w tym najwięcej w n/w państwach:

Kazachstan – 108,
Izrael – 61,
Filipiny – 32,
Japonia – 31,
Uzbekistan – 17,
Tajwan – 16,
Indonezja – 12.

Oceania – 68 polskich misjonarzy i misjonarek, najwięcej w Papui - Nowej Gwinei – 64 (liczba posługujących zmniejszyła się o 3 osoby).

Orędzie Papieża Franciszka na Światowy Dzień Misyjny 23 października 2016

Kościół misyjny, świadek miłosierdzia -


Drodzy Bracia i Siostry!

   Przeżywany przez Kościół Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia rzuca szczególne światło również na Światowy Dzień Misyjny 2016: zaprasza nas do spojrzenia na misję ad gentes jako wspaniałe, ogromne dzieło miłosierdzia, zarówno co do ducha jak i co do ciała. W istocie w tym Światowym Dniu Misyjnym wszyscy jesteśmy zaproszeni do „wyjścia” jako uczniowie - misjonarze, każdy oddając na tę służbę swoje talenty, swoją kreatywność, swoją mądrość i doświadczenie, aby nieść orędzie Bożej czułości i współczucia całej rodzinie ludzkiej. Na mocy nakazu misyjnego Kościół troszczy się o tych, którzy nie znają Ewangelii, bo pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do doświadczenia miłości Pana. „Misją Kościoła jest głoszenie miłosierdzia Boga, bijącego serca Ewangelii” (Bulla Misericordiae vultus, 12) i głoszenie go w każdym zakątku ziemi, aby dotarła do każdej kobiety, mężczyzny, osoby starszej, człowieka młodego i dziecka.

   Miłosierdzie budzi w sercu Ojca głęboką radość, gdy spotyka każdego człowieka. Od samego początku zwraca się On również serdecznie do tych najsłabszych, ponieważ Jego wielkość i moc objawiają się właśnie w zdolności utożsamiania się z maluczkimi, odrzuconymi, uciskanymi (por. Pwt 4, 31; Ps 86, 15; 103, 8; 111, 4). Jest On Bogiem łagodnym, wrażliwym, wiernym. Staje się bliskim wobec osób potrzebujących, aby być bliskim wobec wszystkich, a zwłaszcza ubogich. Z czułą troską angażuje się w ludzką rzeczywistość, tak jakby to uczynili ojciec i matka w życiu swoich dzieci (por. Jer 31, 20). Termin używany w Biblii na określenie miłosierdzia odsyła do matczynego łona: a zatem do miłości matczynej wobec dzieci, tych dzieci, które będzie ona miłowała zawsze, w każdych okolicznościach, niezależnie od tego, co się stanie, gdyż są owocem jej łona. Jest to również istotny aspekt miłości, jaką Bóg żywi wobec wszystkich swoich dzieci, a szczególnie wobec członków ludu który zrodził, a który pragnie nakarmić i wychować: w obliczu ich słabości i niewierności jego wnętrzności wzruszają się i drżą ze współczucia (por. Oz 11, 8). A przecież jest On miłosierny dla wszystkich, Jego miłość jest dla wszystkich ludów, a Jego czuła troska obejmuje wszystkie stworzenia (por. Ps 144, 8-9).

   Miłosierdzie znajduje swój najwznioślejszy i najpełniejszy wyraz we Wcielonym Słowie. On objawia oblicze Ojca bogatego w miłosierdzie „mówi o nim i tłumaczy je poprzez porównania i przypowieści, ale nade wszystko sam ją wciela i uosabia” (Jan Paweł II, Enc. Dives in misericordia, 2). Przyjmując i naśladując Jezusa przez Ewangelię i sakramenty, wraz z działaniem Ducha Świętego, możemy stać się miłosiernymi jak nasz Ojciec Niebieski, ucząc się kochać tak, jak On nas kocha i czyniąc z naszego życia bezinteresowny dar, znak Jego dobroci (por. Bulla Misericordiae Vultus, 3). Kościół jako pierwszy pośród rodzaju ludzkiego jest wspólnotą, która żyje dzięki miłosierdziu Chrystusa: zawsze czuje się strzeżony i wybrany przez Niego z miłością miłosierną, a z tej miłości czerpie styl swego posłannictwa, żyje nią i ukazuje ją narodom w pełnym szacunku dialogu ze wszystkimi kulturami i przekonaniami religijnymi.

   O tej miłości miłosierdzia świadczy, podobnie jak w pierwszych czasach doświadczenia eklezjalnego, wielu mężczyzn i wiele kobiet każdego wieku i stanu społecznego. Wymownym znakiem macierzyńskiej miłości Boga jest znaczna i rosnąca obecność w świecie misyjnym obok mężczyzn także kobiet. Kobiety, osoby świeckie i konsekrowane, a dzisiaj także niemało rodzin, realizują swoje powołanie misyjne w różnych formach: od bezpośredniego głoszenia Ewangelii do służby charytatywnej. Obok dzieła ewangelizacyjnego i sakramentalnego misjonarzy, kobiety i rodziny często rozumieją bardziej adekwatnie problemy ludzi i potrafią stawić im czoło w sposób odpowiedni, a czasami całkiem nowy: troszcząc się o życie, zwracając większą uwagę na osoby, niż na struktury oraz angażując wszelkie zasoby ludzkie i duchowe w budowanie harmonii, relacji, pokoju, solidarności, dialogu, współpracy i braterstwa, zarówno w dziedzinie relacji międzyludzkich, jak i szerszej – życia społecznego i kulturalnego, a zwłaszcza opieki nad ubogimi.

   W wielu miejscach ewangelizacja bierze początek w działalności edukacyjnej, której dzieło misyjne poświęca wysiłek i czas, jako ewangeliczny miłosierny gospodarz winnicy (por. Łk 13,7-9; J 15,1), cierpliwie oczekując owoców po latach powolnej formacji; w ten sposób rodzą się ludzie zdolni do ewangelizacji i potrafiący sprawić, że Ewangelia dociera tam, gdzie nikt nie spodziewałby się jej realizacji. Kościół może być określony jako „matka”, także przez tych, którzy mogliby kiedyś w przyszłości dotrzeć do wiary w Chrystusa. Pragnę zatem, aby święty lud Boży sprawował macierzyńską posługę miłosierdzia, która bardzo pomaga w spotkaniu i umiłowaniu Pana także tym ludom, które Go jeszcze nie znają. Wiara jest bowiem w istocie darem Boga, a nie owocem prozelityzmu; rozwija się jednak dzięki wierze i miłosierdziu osób niosących Ewangelię, które są świadkami Chrystusa. Od uczniów Jezusa idących drogami świata wymagana jest ta miłość, która nie odmierza, ale raczej dąży, by wobec wszystkich mieć tę miarę, jaką ma Pan; głosimy najpiękniejszy i najwspanialszy dar, jakim On nas obdarzył: Jego życie i Jego miłość.

   Wszystkie ludy i kultury mają prawo do otrzymania orędzia zbawienia, które jest darem Boga dla wszystkich. Jest to tym bardziej konieczne, gdy weźmiemy pod uwagę, jak wiele niesprawiedliwości, wojen, kryzysów humanitarnych oczekuje dziś na rozwiązanie. Misjonarze wiedzą z doświadczenia, że ​​Ewangelia przebaczenia i miłosierdzia może przynieść radość i pojednanie, sprawiedliwość i pokój. Nie wyczerpał się ewangeliczny nakaz: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20). Co więcej zobowiązuje nas wszystkich, w aktualnych sytuacjach i wyzwaniach, abyśmy poczuli się wezwani do ponownego misyjnego „wyjścia”, jak to wskazałem także w adhortacjiapostolskiej Evangelii gaudium: „Każdy chrześcijanin i każda wspólnota winni rozeznać, jaką drogą powinni kroczyć zgodnie z wezwaniem Pana, jednak wszyscy jesteśmy zaproszeni do przyjęcia tego wezwania: wyjścia z własnej wygody i zdobycia się na odwagę, by dotrzeć na wszystkie peryferie potrzebujące światła Ewangelii” (n. 20).

   Właśnie w tym roku jubileuszowym przypada 90. rocznica Światowego Dnia Misyjnego, promowanego przez Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary i zatwierdzonego przez papieża Piusa XI w 1926 roku. Uważam zatem za stosowne przypomnienie mądrych wskazań moich poprzedników, którzy postanowili, aby na rzecz tego Dzieła przeznaczone były wszelkie ofiary, jakie każda diecezja, parafia, wspólnota zakonna, stowarzyszenia i ruchy kościelne z całego świata, mogłyby zgromadzić, żeby pomóc potrzebującym wspólnotom chrześcijańskim oraz umocnić głoszenie Ewangelii, aż po krańce ziemi. Także dzisiaj nie uchylajmy się od tego gestu misyjnej komunii eklezjalnej. Nie zamykajmy serca w naszych partykularnych troskach, ale poszerzajmy je na perspektywy całej ludzkości.

   Niech Najświętsza Maryja Panna, wspaniała ikona odkupionej ludzkości, wzór misyjny dla Kościoła, nauczy wszystkich, mężczyzn, kobiety i rodziny rodzenia i strzeżenia wszędzie żywej i tajemniczej obecności Zmartwychwstałego Pana, który odnawia i napełnia radosnym miłosierdziem relacje między osobami, kulturami i narodami.

 

Watykan, 15 maja 2016 roku, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

FRANCISCUS


 

Apel na 63 Światowy Dzień Trędowatych 31 stycznia 2016

Trąd jest jedną z najstarszych i najokrutniejszych chorób, jakie zna ludzkość.
Jest symbolem nieszczęścia człowieka. Przez całe stulecia trędowaci byli traktowani jak ludzie umarli za życia i mogli liczyć co najwyżej na pomoc najodważniejszych misjonarzy.
W latach czterdziestych ubiegłego stulecia sługa Boży Raoul Follereau wraz z siostrą Eugenią Ravasio ze zgromadzenia Matki Bożej od Apostołów postanowili zmienić ich los, doskonale zdając sobie przy tym sprawę z wagi przedsięwzięcia. Chodziło bowiem wówczas o miliony nieuleczalnie chorych żyjących w urągającej ludzkiej godności nędzy, w odosobnieniu i zapomnieniu. Ale ci wielcy apostołowie miłosierdzia doskonale wiedzieli, że nawet beznadziejnie chorym ludziom trzeba stworzyć warunki do godnego życia, trzeba ich pielęgnować a przede wszystkim kochać ich i być z nimi, jak czynił to polski jezuita bł. o. Jan Beyzym na Madagaskarze, św. Damian de Veuster na wyspie Molokai na Hawajach czydr Wanda Błeńska w Ugandzie. Ich zaangażowanie i ciężka praca przyniosła owoce.  

Dziś trąd jest uleczalny a trędowaci leczeni są w rozsianych po całym świecie ośrodkach opiekuńczo-medycznych. W ciągu ostatnich trzydziestu lat ponad szesnaście milionów chorych odzyskało zdrowie, choć znaczna część z nich została trwale okaleczona
i wymagać będzie do końca życia specjalistycznej opieki. Niestety, w najbiedniejszych krajach świata trąd stanowi nadal poważne zagrożenie. Każdego roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowuje blisko ćwierć miliona nowych przypadków tej przewlekłej choroby zakaźnej. Bardzo często jest to trąd w zaawansowanym stadium. To znaczy, że przez lata chorzy pozostawali bez opieki i zarażali swoje otoczenie, nie figurując w żadnych statystykach. Działająca w ramach Ruchu Follereau Międzynarodowa Komisja Medyczna wyznaczyła na najbliższe lata trzy priorytety: intensywna diagnostyka w terenie, szybko zastosowana terapia farmakologiczna (PCT) zapobiegająca trwałym okaleczeniom oraz rehabilitacja i walka ze społecznym wykluczeniem chorych.

Obchodzony z inicjatywy Raoula Follereau Światowy Dzień Trędowatych jest okazją do przypomnienia mieszkańcom zamożnych krajów o zapomnianej chorobie i zapomnianych chorych, którym od stuleci służą misjonarze. To także okazja do wsparcia ich heroicznej pracy modlitwą i ofiarą, pamiętając, że trąd występuje w najbiedniejszych regionach świata, gdzie często nie ma żadnych struktur medycznych, gdzie brakuje środków na zakup podstawowych leków czy opatrunków. W ostatnią niedzielę stycznia w krajach misyjnych odprawiane są specjalne nabożeństwa dziękczynne i organizowane festyny dla trędowatych,
a przed kościołami na całym świecie zbierane są pieniądze. Dzięki Międzynarodowej Unii Stowarzyszeń Raoula Follereau, której częścią jest Fundacja Polska, pomoc trafia tam, gdzie są największe potrzeby.

Kierując nasz doroczny apel o wsparcie licznych dzieł realizowanych na rzecz trędowatych dziękujemy za pomoc, jaka od lat płynie z Polski do ośrodków misyjnych na całym świecie. Serdeczne Bóg zapłać.


dr Kazimierz Szałata

prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau, 

fundator UIARF 

strona internetowa: follereau.org



Ofiary na rzecz trędowatych można przekazać na konto: Fundacja Polska Raoula Follereau
87 1240 1082 1111 0000 0387 2932 z tytułem wpłaty: „trąd”.

 

DZIEŃ POMOCY MISJOM

   Umiłowani w Chrystusie Panu, Siostry i Bracia!
Dziś Kościół zaprasza nas, abyśmy wraz z Mędrcami przebyli drogę do Betlejem. Byśmy oddali pokłon Dziecięciu, w którym Bóg objawił światu swą nieskończoną miłość. Idąc za światłem Gwiazdy, która przewodzi naszym szczerym poszukiwaniom Zbawcy, docieramy do Betlejem – „Domu Chleba”, gdzie Bóg karmi nasze serca radością ze spotkania z Chrystusem, Jego prawdą i miłością.
Tajemnica Objawienia Pańskiego mówi, że Chrystus pragnie zbawienia wszystkich ludzi. Przychodzi nie tylko do Narodu Wybranego, ale do każdego człowieka, gdyż jak uczy św. Piotr Apostoł: „On jest Panem wszystkich” (Dz 10,36). Powołanie do wiary i zaproszenie do budowania królestwa Bożego ma charakter powszechny. Pan kieruje je do wszystkich ludzi, bez względu na ich narodowość, status społeczny i ekonomiczny, wykształcenie czy władzę, jaką posiadają. Obecnie na ziemi jest już nas ponad 7 miliardów, i Chrystus pragnie obdarzyć nas wszystkich swą miłością i prawdą. To pragnienie Zbawiciela oraz fakt, że ponad 5 miliardów ludzi nie słyszało o Nim, przynagla nas do ewangelizacji i dawania świadectwa wiary.
   Nasze spotkanie z Jezusem, który jest „światłością świata”, przeżywamy w czasie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. Ogłaszając go, papież Franciszek zauważył: „Bóg nie ogranicza się do potwierdzenia swojej miłości, ale czyni ją widoczną i namacalną. Miłość nie może być przecież abstrakcyjnym słowem. Z samej swej natury jest ona konkretnym życiem: to intencje, zachowania, postawy, które przyjmuje się w codzienności. Miłosierdzie Boga jest Jego odpowiedzialnością za nas. On czuje się odpowiedzialnym, to znaczy: pragnie naszego dobra i chce nas widzieć szczęśliwymi, napełnionymi radością i pokojem. Na tejże właśnie długości fali powinna zostać dostrojona i zorientowana miłość miłosierna chrześcijan” (Misericodiae vultus).
   Świadkami miłosierdzia Bożego we współczesnym świecie są misjonarki i misjonarze: kapłani fideidoniści, zakonnicy i zakonnice oraz wierni świeccy. Już w 97 krajach świata, na wszystkich kontynentach, misjonarki i misjonarze z Polski, w liczbie 2040 osób, głoszą Ewangelię i tworzą wspólnoty uczniów Chrystusa. Dzielą się z tymi, którzy nie słyszeli jeszcze o Chrystusie, dzielą się swą wiarą poprzez słowo i świadectwo życia oddanego dziełom miłosierdzia. To oni, z wielką ofiarnością i poświęceniem służą ubogim i potrzebującym pomocy, chorym, starszym, ofiarom konfliktów zbrojnych, odrzuconym przez innych i skrzywdzonym. Poprzez dzieła miłości chrześcijańskiej, misjonarze odbudowują w nich nadzieję i pomagają przetrwać trudne chwile. Mówią o Bogu, a jeszcze bardziej ukazują Go poprzez miłość, którą potwierdza ich słowo i czyni je wiarygodnym. Misjonarki i misjonarze są niczym Gwiazda Betlejemska, która płonąc w nocy nędzy, ubóstwa i zapomnienia współczesnego świata, prowadzi nowe pokolenia do Chrystusa, jedynego Zbawiciela świata.
Dzisiejszą Uroczystość Objawienia Pańskiego narodom pogańskim, obchodzimy pod hasłem: „Jesteśmy misjonarzami miłosierdzia”. Przypominamy sobie, że nie tylko misjonarze lub jakaś inna grupa duchownych lub świeckich w Kościele, ale my wszyscy mamy być Gwiazdą Betlejemską, która oświeca innym drogę do Chrystusa, dając Mu świadectwo poprzez dzieła miłości bliźniego. On pragnie posługiwać się nami. Poprzez nas chce budować swe królestwo w sercach ludzi.
   Na mocy chrztu świętego i bierzmowania czyni nas uczniami - misjonarzami. I chociaż nie wszyscy możemy opuścić nasze domy, wspólnoty i codzienne zajęcia, by udać się do krajów misyjnych, by tam ewangelizować, to wszyscy możemy wypełnić nasze powołanie misyjne i stać się współpracownikami misjonarzy. W jaki sposób?
   IV Krajowy Kongres Misyjny, który przeżywaliśmy w Polsce w dniach 12-14 czerwca 2015 r. przypomniał nam, że możemy pomagać poprzez naszą modlitwę za misje, ofiarowanie cierpień, niedostatków życiowych w intencji misjonarzy. Możemy pomagać wszyscy: dzieci zrzeszone w Papieskim Dziele Misyjnym Dzieci, które dzisiaj kolędują i zbierają środki na pomoc dla swych rówieśników na Madagaskarze, młodzież zaangażowana w grupach misyjnych i dorośli. W wielu miejscowościach w Polsce wyruszają Orszaki Trzech Króli. Dołączmy do Trzech Monarchów, by oddać pokłon Chrystusowi i innych prowadźmy do Niego.
Możemy zawsze, nie tylko w Uroczystość Objawienia Pańskiego, dołączyć do misjonarzy poprzez finansowe i materialne wsparcie misyjnych dzieł miłosierdzia. Dzisiaj, zgodnie z zaleceniem Konferencji Episkopatu Polski we wszystkich parafiach w naszej Ojczyźnie zbierane są ofiary na Krajowy Fundusz Misyjny. Dar serca, który dziś ofiarujemy, służy realizacji dzieł charytatywnych, medycznych i edukacyjnych w najuboższych krajach świata, gdzie nasi misjonarze dzielą trudy i niedostatki życia wraz z ludnością tubylczą. Z tego funduszu utrzymuje się także Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, przygotowujące do pracy misyjnej nowych misjonarzy. Obecnie w Centrum do wyjazdu na misje przygotowuje się 29 osób: 15 kapłanów diecezjalnych, 1 kapłan zakonny, 12 sióstr zakonnych i 1 osoba świecka.
   W imieniu wszystkich misjonarek i misjonarzy oraz przygotowujących się do wyjazdu na misje serdecznie dziękuję za Waszą modlitwę i ofiarność, poprzez które wyrażacie troskę o misyjne dzieła Kościoła w świecie. Ufam, że Chrystus miłosierny wszystkim dobrodziejom misji wynagrodzi swą łaską i obfitym błogosławieństwem. Niech Jego błogosławieństwo: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7), stanie się udziałem wszystkich nas.
Maryi, Matce Miłosierdzia zawierzam Was wszystkich w tym Nowym Roku. Niech Ona umacnia w nas zapał misyjny i poczucie odpowiedzialności za misyjne dzieło Kościoła.
Z serca błogosławię, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
                                                                                                                                                                                                       
                                                + Jerzy Mazur SVD
              Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji

Polscy misjonarze na świecie - statystyka na rok 2015

   Według danych Komisji Episkopatu Polski ds. Misji na dzień 1 października 2015 r., w 97 krajach świata pracuje 2040 polskich misjonarzy: 999 zakonników, 672 siostry zakonne, 317 księży diecezjalnych i 52 osoby świeckie. Zadania zbliżone do misji w sensie ścisłym wykonuje też ok. 1250 polskich księży, zakonników, zakonnic i świeckich na Wschodzie.
 

AFRYKA
KRAJ RAZEM KSIĘŻA
DIECEZJALNI 
OSOBY ŚWIECKIE SIOSTRY ZAKONNE ZAKONNICY
Algieria 10 1   5 4
Angola 13     8 5
Benin 4       4
Botswana 5     1 4
Burkina Faso 9     1 8
Burundi 28     20 8
Czad 26 6  2 9 9
Demokratyczna Republika Konga 43     18 25
Dżibuti 1
 
1
 

 
Egipt 7     3 4
Etiopia 13
 
1 10 2
Gabon 14     6 8
Gambia 2     2  
Ghana 27     18 9
Kamerun 115 11 1 76 27
Kenia 32     16 16
Kongo Brazzaville 11 3   8  
Libia 1    
 
1
Madagaskar 58     7 51
Malawi 5     1 4
Mali 2       2
Maroko 8     3 5
Mauretania 3     3  
Mauritius 5 3     2
Mozambik 5     1 4
Namibia 12 3 1 6 2
Niger 1     1  
Nigeria 2     2  
Republika Centralnej Afryki 32 10 3 5 14
Republika Południowej Afryki 45 8 2 16 19
Republika Zielonego Przylądka  
1
     
1
 
Reunion 1       1
Rwanda 40    1 21 18
Senegal 13     11 2
Sierra Leone 4 3      1
Sudan 10 2   3 5
Tanzania 71 10 6 23 32
Togo 27 5 1 12 9
Tunezja 5   1 3 1
Uganda 12   3 1 8
Wybrzeże Kości Słoniowej 18 1   3 14
Zambia 73 15 3 30 25
Zimbabwe 5       5
RAZEM 819 81 26 354 358


 
AMERYKA POŁUDNIOWA I ŚRODKOWA
KRAJ RAZEM KSIĘŻA
DIECEZJALNI
OSOBY
ŚWIECKIE
SIOSTRY ZAKONNE ZAKONNICY
Antigua 1       1
Antyle Holenderskie 1 1      
Argentyna 122 18   30 74
Barbados 3     1 2
Belize 1       1
Boliwia 130 17 5 56 52
Brazylia 252 55 1 49 147
British Virgin Islands 1       1
Chile 20 2   4 14
Caracao  - Antyle Holenderskie 1       1
Dominikana 15 1   2 12
Ekwador 41 19   4 18
El Salvador 2       2
Gujana Francuska 1 1      
Gwatemala 9 6 1   2
Haiti 2     2  
Honduras 1       1
Jamajka 13  5 1 6 1
Karaiby Francuskie 3       3
Kolumbia 11       11
Kostaryka 3 1     2
Kuba 9 3   4 2
Martynika 3 3      
Meksyk 17     2 15
Nikaragua 1       1
Panama 4       4
Paragwaj 38 1   7 30
Peru 65 31 10 4 20
Puerto Rico 2 1     1
Santa Lucia 2 1
 

 
1
Urugwaj 8 5   1 2
Wenezuela 17 3   1 13
West Indies 1       1
RAZEM 800 174 18 173 435




AMERYKA PÓŁNOCNA
KRAJ RAZEM KSIĘŻA
DIECEZJALNI
OSOBY ŚWIECKIE SIOSTRY ZAKONNE ZAKONNICY
Alaska 5 5      
Bermudy 1       1
Kanada 14 2   1 11
RAZEM 20 7   1 12




AZJA I AZJA MNIEJSZA
KRAJ RAZEM KSIĘŻA
DIECEZJALNI 
OSOBY ŚWIECKIE SIOSTRY ZAKONNE ZAKONNICY
Bangladesz 3     2 1
Chiny 11 1   2 8
Filipiny 32     12 20
Gruzja 1 1      
Indie 9   1 7 1
Indonezja 12      1 11
Izrael 61 1   31 29
Japonia 31 2   11 18
Jordania 1     1  
Kazachstan 108 36 3 49 20
Kirgistan 3 1     2
Korea Południowa 7     2 5
Liban 8     4 4
Mongolia 5   3   2
Pakistan 4     1  3
Sri Lanka 1       1
Tajwan 16     5 11
Timor Wschodni 1     1  
Turkmenistan 2       2
Uzbekistan 15 2   6 7
Wietnam 1       1
Zjednoczone Emiraty Arabskie 1     1  
Razem 333 44 7 136 146




AUSTRALIA I OCEANIA
 KRAJ  RAZEM  KSIĘŻA
DIECEZJALNI
 OSOBY ŚWIECKIE SIOSTRY ZAKONNE  ZAKONNICY
Australia 4       4
Papua Nowa Gwinea 64 11 1 8 44
RAZEM 68 11 1 8 48

 


 
 
 

ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA NA ŚWIATOWY DZIEŃ MISYJNY


Kochani Bracia i Siostry!
 
  Światowy Dzień Misyjny w 2015 r., obchodzony w Roku Życia Konsekrowanego, jest inspiracją do modlitwy i refleksji. Oczywiste jest, że każdy ochrzczony jest powołany do świadczenia o Panu Jezusie poprzez głoszenie wiary otrzymanej jako dar. W sposób szczególny dotyczy to osoby konsekrowanej, ponieważ istnieje mocna więź między życiem konsekrowanym i misją. Idea wiernego naśladowania Chrystusa, która spowodowała pojawienie się życia konsekrowanego w Kościele, jest odpowiedzią na Jego wezwanie, żeby wziąć krzyż i podążać za Nim, naśladować Jego oddanie Ojcu oraz Jego gesty posługi i miłość, utracić własne życie, by je odzyskać. A ponieważ całe życie Chrystusa ma charakter misyjny, to wszyscy, którzy wiernie Go naśladują, muszą przyjąć ten sam misyjny styl życia.
Misyjny wymiar, który należy do samej natury Kościoła, stanowi również kluczową część każdej formy życia konsekrowanego i nie może być pominięty, ponieważ spowoduje pustkę, która zniekształci jego charyzmat. Misja to nie prozelityzm czy jakaś strategia. Stanowi ona część „gramatyki” wiary. Jest czymś niezbędnym dlatego, kto wsłuchuje się w głos Ducha Świętego, który szepcze „przyjdź” i „idź”. Ci, którzy naśladują Chrystusa, nie mogą nie stać się misjonarzami i dobrze wiedzą, „że Jezus kroczy z nimi, rozmawia z nimi, oddycha z nimi. Dostrzegają Jezusa żywego towarzyszącego im pośród całego zaangażowania misyjnego” (Evangelii gaudium, 266).
Misje to pasja, którą żywimy wobec Jezusa i wobec ludzi. Gdy trwamy na modlitwie przed Jezusem ukrzyżowanym, to widzimy ogrom Jego miłości, która daje godność i nas umacnia, a równocześnie czujemy, że ta miłość, która wypływa z Jego przebitego serca, rozlewa się na cały lud Boży i na całą ludzkość. Wtedy czujemy też, że On chce się nami posłużyć, aby przybliżać się coraz bardziej do swojego umiłowanego ludu (por. Evangelii gaudium, 268) oraz do tych, którzy Go szczerym sercem szukają. W nakazie Jezusa „Idźcie” widzimy scenariusze i ciągle nowe wyzwania ewangelizacyjnej misji Kościoła. Wszyscy członkowie Kościoła są powołani do głoszenia Ewangelii poprzez świadectwo życia. Szczególnie zaś osoby konsekrowane są zaproszone do słuchania głosu Ducha Świętego, który je wzywa, by poszły na peryferie, do ludzi, do których nie dotarła jeszcze Ewangelia.
   Pięćdziesiąta rocznica soborowego Dekretu Misyjnego Ad gentes jest dla nas wszystkich zachętą do ponownego odczytania i podjęcia refleksji nad tym dokumentem. Dekret Misyjny wywołał mocny misyjny impuls w instytutach życia konsekrowanego. We wspólnotach kontemplacyjnych ukazano w nowym świetle postać świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, patronki misji, jako inspiratorki ścisłej więzi między życiem kontemplacyjnym i misją. Dla wielu zgromadzeń zakonnych czynnych zainteresowanie misjami, zainspirowane Soborem Watykańskim II, przejawiło się w wyjątkowej otwartości na misje ad gentes. Często towarzyszyło temu przyjmowanie braci i sióstr z terytoriów i kultur ewangelizowanych, na taką skalę, że dziś można mówić o międzykulturowości w życiu konsekrowanym. Dlatego istnieje pilna potrzeba, żeby potwierdzić na nowo, że centrum idei misyjnej stanowi Jezus Chrystus i że ta idea pociąga za sobą wymaganie całkowitego daru z siebie dla głoszenia Ewangelii. W tej kwestii nie może być żadnych kompromisów: ci, którzy dzięki łasce Bożej podejmują misję, są powołani, aby nią żyć. Dla nich głoszenie Chrystusa na licznych peryferiach świata staje się ich własną drogą podążania za Nim i nagrodą za wiele trudów i wyrzeczeń. Wszelkie próby zejścia z drogi tego powołania, nawet jeżeli towarzyszą temu szlachetne motywacje wynikające z licznych potrzeb duszpasterskich, kościelnych czy humanitarnych, nie dadzą się pogodzić z wezwaniem Pana do osobistej służby Ewangelii. W instytutach misyjnych odpowiedzialni za formację powinni wskazywać jasno i uczciwie tę perspektywę życia i działania, jak też rozeznawać autentyczne powołania misyjne. Zwracam się szczególnie do młodych, którzy zdolni są jeszcze do dawania odważnego świadectwa i do podejmowania szlachetnych czynów, niejednokrotnie idąc pod prąd: Nie pozwólcie się okraść z marzeń o prawdziwej misji, o naśladowaniu Chrystusa poprzez całkowity dar z siebie. W głębi sumienia niech każdy postawi sobie pytanie, dlaczego wybrał misyjne życie i oceni swą gotowość do przyjęcia tego, czym ono jest: darem miłości w służbie głoszenia Ewangelii. Pamiętajcie o tym, że głoszenie Ewangelii najpierw jest koniecznością dla tego, kto kocha Mistrza, zanim stanie się koniecznością głoszenia tym, którzy Ewangelii nie słyszeli.
   Dziś misja Kościoła stoi przed wyzwaniem uszanowania potrzeby wszystkich ludów, aby powrócić do swoich korzeni i chronić wartości swoich kultur. Chodzi o to, by poznawać i szanować inne tradycje i systemy filozoficzne oraz uznać prawo każdego ludu i każdej kultury do tego, by mogły wspierać się swoimi tradycjami w próbie zrozumienia tajemnicy Boga i w przyjmowaniu Ewangelii Jezusa, który jest światłem i ma moc przemieniać wszystkie kultury.
   Wobec tej złożonej dynamiki stawiamy sobie pytanie: „Komu przede wszystkim powinna być głoszona Ewangelia?”.Odpowiedź jest jasna i znajdujemy ją w samej Ewangelii: ubogim, maluczkim, chorym, pogardzanym i zapomnianym, tym, którzy nie mają się czym odwdzięczyć (por. Łk 14, 13-14). Ewangelizacja mająca na uwadze szczególnie takich ludzi jest znakiem Królestwa, które przyniósł Jezus: „Istnieje nierozerwalna więź między naszą wiarą a ubogimi. Nie pozostawmy ich nigdy samych” (Evangelii gaudium, 48). To musi być jasne szczególnie dla tych, którzy podejmują życie konsekrowane w duchu misyjnym: poprzez ślub ubóstwa decydują się naśladować Jezusa w Jego miłości do ubogich, nie teoretycznie, lecz w ten sam sposób jak On identyfikował się z ubogimi: żyjąc tak jak oni w niepewnej codzienności i rezygnując z wszelkiej władzy, po to, by stać się braćmi i siostrami ubogich, dając im świadectwo radości Ewangelii i stając się znakiem miłości Boga.
   Żyjąc jako chrześcijańscy świadkowie i będąc znakiem miłości Ojca wśród ubogich i małych, osoby konsekrowane powinny promować w posłudze misyjnej obecność wiernych świeckich. Już Sobór Watykański II stwierdził: „Ludzie świeccy współpracują w dziele ewangelizacyjnym Kościoła i uczestniczą w jego zbawczym posłannictwie jako świadkowie i jako żywe narzędzia” (Ad gentes, 41). Misjonarze konsekrowani powinni otwierać się odważnie na tych, którzy chcą z nimi współpracować, choćby przez czas określony, aby mogli zdobyć doświadczenie. To są bracia i siostry, którzy pragną dzielić się powołaniem misyjnym wynikającym z chrztu. Domy i struktury misyjne są naturalnymi miejscami, by ich tam przyjmować i udzielać im wsparcia ludzkiego, duchowego i apostolskiego.
Instytucje i dzieła misyjne Kościoła istnieją właśnie po to, by służyć tym, którzy nie znają Ewangelii Jezusa. To oznacza, że potrzebują charyzmatów i zaangażowania misyjnego osób konsekrowanych. Lecz wszyscy konsekrowani także potrzebują struktur, jako wyrazu troski Biskupa Rzymu, by gwarantować koinonię (wspólnotę), tak by współpraca i współdziałanie stanowiły integralną część misyjnego świadectwa. Jezus postawił jedność swoich uczniów jako warunek, aby świat uwierzył (por. J 17, 21). Spełnienie tego warunku nie jest jednoznaczne z podporządkowaniem się prawnym i organizacyjnym strukturom, czy też umniejszaniem roli Ducha Świętego, który inspiruje do różnorodności, ale może przyczynić się do większej skuteczności przekazu ewangelicznego i promowania jedności celów, która jest również owocem Ducha Świętego.
   Dzieła misyjne, którymi dysponuje Następca Piotra, posiadają uniwersalny horyzont apostolski. Dlatego i one również potrzebują licznych charyzmatów życia konsekrowanego, żeby ogarnąć niezmierzony horyzont ewangelizacyjny i móc zapewnić odpowiednią obecność na wszystkich terytoriach, gdzie są posłane.
   Drodzy bracia i siostry, prawdziwy misjonarz jest pasjonatem Ewangelii. Święty Paweł mówił: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9, 16). Ewangelia jest źródłem radości, wyzwolenia i zbawienia dla każdego człowieka. Kościół ma świadomość tego obdarowania, dlatego nieustannie głosi wszystkim „co było od początku, cośmy usłyszeli, co ujrzeliśmy na własne oczy” (1 J 1, 1). Misja sług Słowa – biskupów, kapłanów, zakonników i świeckich – polega na tym, by każdemu człowiekowi bez wyjątku umożliwić osobistą relację z Chrystusem. Na ogromnej przestrzeni misyjnej działalności Kościoła każdy wierzący jest wezwany, by jak najlepiej przeżywał swoje zaangażowanie wynikające z chrztu, zgodnie ze swoją osobistą sytuacją życiową. Wspaniałomyślną odpowiedź na to uniwersalne powołanie mogą dać osoby konsekrowane poprzez intensywne życie modlitewne i jedność z Panem i Jego odkupieńczą ofiarą.
Powierzam Maryi, Matce Kościoła i wzorowi misyjnego zaangażowania, tych wszystkich, którzy współpracują w głoszeniu Ewangelii ad gentes lub na ich własnych terytoriach. Wszystkim głosicielom Ewangelii z całego serca udzielam apostolskiego błogosławieństwa.
 
                              Watykan, 24 maja 2015, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
                                                           Papież Franciszek

IV KRAJOWY KONGRES MISYJNY

    Komisja Episkopatu Polski ds. Misji oraz Papieskie Dzieła Misyjne organizują w Polsce – w Warszawie w dniach 12-14 czerwca 2015 r. Krajowy Kongres Misyjny. Dzieci, młodzież i dorośli zgromadzą się w stolicy na wspólnej modlitwie za misje. Kongres jest wydarzeniem angażującym środowiska, instytucje i grupy misyjne. Jest też adresowany do wszystkich wspólnot kościelnych i wiernych. Stanowi czas pogłębionej refleksji nad misyjnym posłaniem Kościoła poprzez katechezy, wykłady, dyskusje panelowe, sympozja i prelekcje. To okazja do odnowienia zapału misyjnego oraz żywienia modlitwy indywidualnej i wspólnotowej w intencji misji. Podczas Kongresu nie zabraknie Mszy Św., adoracji eucharystycznej, modlitwy koronką do Bożego Miłosierdzia, różańca odmawianego w jedności z misjonarzami (via internet). Kongres to także czas wspólnego misyjnego świętowania, zabawy, festynów, przedstawień i wystaw.
 
Historia Kongresów misyjnych w Polsce

   Idea Kongresów misyjnych narodziła się wśród młodzieży akademickiej Poznania. I Ogólnopolski Kongres Misyjny odbył się w 1938 r. w Poznaniu (13-14 IX) z okazji dziesięciolecia ustanowienia struktur Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary. W Kongresie wzięło udział kilka tysięcy osób. II Kongres Misyjny miał miejsce w Częstochowie, w dniach 16-18 X 1992 r. Odbył się pod hasłem: „Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana". Za organizację Kongresu odpowiadał abp Edmund Piszcz, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji wraz z bp. Andrzejem Suskim dyrektorem krajowym PDM. Kontekstem Kongresu były przygotowania do II Synodu Plenarnego oraz encyklika „Redemptoris missio". Kongresowi towarzyszyła wystawa „500 lat ewangelizacji Ameryki Łacińskiej". III Krajowy Kongres Misyjny związano z przygotowaniem do obchodów Wielkiego Jubileuszu. Odbył się w dn. 23-24 X 1999 r. na Jasnej Górze pod hasłem: „Misje odnawiają Kościół". Na czele Komitetu organizacyjnego stanął bp Wojciech Ziemba, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji oraz ks. dr Antoni Kmiecik, dyrektor krajowy PDM. Poprzedziły go dwudniowe obrady misjologów polskich.
    
IV Kongres misyjny

Odbędzie się 12-14 czerwca 2015 r. w Warszawie, a 14 VI we wszystkich diecezjach i parafiach w Polsce. Towarzyszyć mu będzie krzyż Światowych Dni Młodzieży oraz ikona Matki Bożej. Kontekstem Kongresu jest 50. rocznica uchwalenia Dekretu o misyjnej działalności Kościoła „Ad Gentes", 40. rocznica ukazania się adhortacji apostolskiej „Evangelii nuntiandi" Pawła VI, 25. rocznica encykliki Jana Pawła II „Redemptoris missio" oraz 1050. rocznica Chrztu Polski i Światowy Dzień Młodzieży z udziałem Ojca Św. Franciszka (2016 r.). Patronem IV Kongresu został św. Jan Pawłeł II, największy misjonarz naszych czasów. Zawdzięczamy mu potwierdzenie aktualności misji i przypomnienie misyjnej natury Kościoła. Hasło Kongresu „Radość Ewangelii źródłem misyjnego zapału" wyznacza jego cele. Chcemy świętować rocznicę ważnych dokumentów poświęconym misjom i pomyśleć o ich przyszłości. Liczymy, że uda się jeszcze bardziej zintegrować środowiska misyjne w Polsce, ożywić animację misyjną oraz znaleźć formy owocnej współpracy i dzielenia się doświadczeniami. Podsumowując dorobek misyjny Kościoła dziękujemy Bogu za misjonarzy oraz tych, którym sprawa misji leży na sercu. Z wdzięcznością myślimy o tych, którzy są duchowym i materialnym zapleczem misji. Nadal pozostają aktualne słowa św. Jana Pawła II, że czas misji dopiero się zaczyna. Także papież Franciszek mówi o umisyjnieniu struktur Kościoła, o nawróceniu misyjnym i pracy, która jeszcze nas czeka. Również jego słowa: „Marzę o misyjnym zrywie, zdolnym przemienić wszystko tak, by zwyczaje, style, rozkład zajęć, język i wszystkie struktury kościelne stały się odpowiednim kanałem bardziej do ewangelizowania dzisiejszego świata niż do zachowania stanu rzeczy" - wyznaczają nam kierunek naszych prac, dodają odwagi i ukazują nam duszpasterstwo w kluczu misyjnym. Wobec ogromu tej pracy, chcemy zapytać się, na ile współczesny Kościół w Polsce ma świadomość swej misyjnej natury? Jak bardzo nauka Vaticanum II o misjach wniknęła w nasze myślenie i działanie? Jak wzbudzać ducha misyjnego w diecezjach, parafiach, rodzinach, zgromadzeniach zakonnych, ruchach i wspólnotach religijnych, dzieciach i młodzieży? Co zrobić dla większego zintegrowania środowisk misyjnych w Polsce?
 
Razem dla misji

   Poprzez Kongres chcemy zainteresować misjami jak najszerszą grupę osób; nie tylko tych, którzy już są zaangażowani w pomoc misjonarzom. Zwracamy się do wszystkich. Dlatego bardzo serdecznie zachęcam do udziału w Kongresie dzieci i młodzież z kół misyjnych i wspólnot modlitewnych i apostolskich. Zapraszam też dorosłych zarówno ze wspólnot parafialnych i zgromadzeń zakonnych, jak i zrzeszonych w ruchach, stowarzyszeniach, kołach misyjnych i wolontariackich. Weźmy jak najliczniejszy udział w Kongresie w Warszawie (12-13 VI) oraz w naszych diecezjach i parafiach. Niedziela 14 VI niech stanie się ogólnopolskim „Festiwalem misyjnym". W tym dniu zostanie odprawiona Msza Św. radiowa w kościele Św. Krzyża w Warszawie i w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Także modlitwą za misje stanie się Msza Św. transmitowana przez Telewizję Polonia. Niech będzie to dzień modlitwy za misje w każdej parafii, wspólnocie i rodzinie. Zorganizujmy w tym dniu uroczystą Mszę św. w intencji misji, festyn parafialny lub inne wydarzenie, które podkreśli, że jesteśmy Kościołem misyjnym. Niech nikomu nie zabraknie wyobraźni, by dotrzeć ze słowem o misjach do wszystkich. Bądźmy apostołami zaangażowania misyjnego. Szczegółowe informacje o Kongresie znajdziemy na stronie www.misje.pl.

 
+ Bp Jerzy Mazur, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji

Co ja mogę zrobić dla misji, co ja mogę zrobić dla tych, którzy nie znają jeszcze Chrystusa?

    
   „Nie możemy być spokojni, gdy miliony naszych braci i sióstr żyje nieświadomych Bożej Miłości” (św. Jan Paweł II).  I rzeczywiście, wiele osób odkrywa w swym sercu to wezwanie, ten niepokój, który niejako każe im zostawić wygodne życie, swoje plany, zamierzenia…., po to, by głosić Chrystusa wszędzie tam, gdzie jest On jeszcze nieznany, po to by nieść Bożą Miłość tam, gdzie jest ona jeszcze nie odkryta.

Jak tam jest?
   Idą więc misjonarze i misjonarki – idą kapłani, idą bracia i siostry zakonne, idą osoby świeckie. Oddają swoje życie, by służyć, pomagać, głosić..., a my patrzymy na nich z podziwem, szacunkiem, czy nawet z pewnym zachwytem i niedowierzeniem… Lubimy, gdy wracają do Ojczyzny, opowiadają nam o tym „ jak tam jest”,
co robią, jak żyją, co dotąd udało się im osiągnąć, co jeszcze przed nimi. Dziś jednak spróbujmy zastanowić się, co każdy z nas, co ja mogę zrobić dla misji, co ja mogę zrobić dla tych, którzy nie znają jeszcze Chrystusa? Warto na początek zwrócić uwagę na trzy aspekty, które są niezwykle ważne w misyjnej działalności Kościoła,
a mianowicie: modlitwa, cierpienie, świadectwo życia.

Modlitwa
   Wśród wielu form pomocy misjom i misjonarzom pierwsze miejsce zajmuje modlitwa. To właśnie modlitwa towarzyszy misjonarzom i ta modlitwa to takie jakby skrzydła, które unoszą ich po szlakach misyjnych. Dlatego też warto uświadomić sobie, że to właśnie od modlitwy – modlitwy każdego z nas, tej mojej osobistej także – zależy skuteczność działalności misyjnej Kościoła i każdego misjonarza. Istnieje – jak wiemy – wiele form modlitwy: Eucharystia, adoracja, różaniec, czy choćby najprostsze akty strzeliste. I to właśnie ta moja, z serca płynąca modlitwa przyczynia się do tego, by gdzieś na odległym krańcu ziemi ktoś poznał Jezusa i zrozumiał prawdę – Bóg mnie kocha i chce mnie zbawić.

Cierpienie
   Drugą niezwykle ważną formą pomocy misjom jest cierpienie. Zobaczmy, że nieocenioną wartość ma przyjęte i ofiarowane Bogu cierpienie. Jest to cierpienie, którego nie musimy szukać na siłę – tu chodzi o te – małe czy wielkie – krzyże, trudy, zmagania, które nas dotykają na co dzień. Może to być choroba, ból samotności, czy odrzucenie, może jakieś niepowodzenie lub upokorzenie – nie zmarnowane, ale właśnie ofiarowane Bogu za misje.

Świadectwo życia
   Chrześcijanin to człowiek radosny, ufający Bogu, to ktoś, kto swoje życie złożył w ręce Boga. Czasem, kiedy widzimy jakąś osobę pełną życia, radości, pogody ducha – rodzi się w nas pytanie: Skąd ona to ma?! I marzymy o tym, by móc tak samo cieszyć się życiem: być dla innych. Widzimy zatem, że bardzo ważne jest świadectwo życia osób wierzących, świadectwo, którego dzisiejszy świat tak bardzo potrzebuje. Prawdziwej przemiany dokonują ludzie święci. Są to zwykli ludzie żyjący obok nas, którzy swoje życie przeżywają w sposób niezwykły, którzy na pierwszym miejscu stawiają Pana Boga, a później całą resztę – Bóg jest w centrum ich życia. Chcą oni najpierw być, a później działać. Ich drogą do świętości jest wrażliwość na drugiego człowieka.

Co ja mogę zrobić dla misji?
   Zapytajmy więc siebie: Kim jestem? Jak dążę do Boga? Jakim świadkiem jestem dla brata i siostry obok mnie? Możemy więc odpowiadając na pytanie: Co ja mogę zrobić dla misji? – powiedzieć: mogę i chcę modlić się, ofiarować trud i cierpienie, a także dawać czytelne, jasne świadectwo o swojej wierze.


   To jednak jeszcze nie wszystko… Oprócz pomocy duchowej, ważna jest także pomoc materialna, bo jak można głosić Chrystusa ludziom, kiedy najpierw nie zaspokoimy ich podstawowych potrzeb życiowych. W naszym Zgromadzeniu prowadzimy Patronat misyjny, który polega na objęciu opieką duchową i materialną jednej siostry misjonarki. Osoba, która włączy się w dzieło Patronatu Misyjnego zobowiązuje się do codziennej modlitwy za swoją misjonarkę, a także do złożenia ofiary na prowadzone przez nią dzieła. W ramach wdzięczności osoba ta zostaje wpisana do księgi Przyjaciół Misji, otrzymuje modlitewną pamięć Zgromadzenia, a w ciągu miesiąca jest odprawianych 10 Mszy św. za wszystkich wspierających nasze misje. Każda osoba otrzymuje również specjalne błogosławieństwo Ojca Świętego, jakiego udzielił dla Przyjaciół naszych misji (…).

Włączmy się zatem ochoczo w misyjne dzieło Kościoła poprzez modlitwę, ofiarowane cierpienie i świadectwo własnego życia.


sM. Klarysa Kuś

http://www.sluzebniczki.pl/

List s. Ilony Firszt, karmelitanki prowadzącej szkołę katolicką w Dimako w Kamerunie

Drodzy Przyjaciele

   Pozdrawiam serdecznie z Dimako, miejscowości położonej we wschodniej części Kamerunu, gdzie od osmiu lat pracuję z dziećmi i młodzieżą prowadząc katechezę na naszej  misji i w okolicznych wioskach przynależących do naszej parafii.
   Cztery lata temu Ks. Biskup skierował do naszej wspólnoty prośbę, która była wyrazem pragnienia zamieszkującej nasze okolice ludności, aby utworzyć na misji Katolicką Szkołę Podstawową, która umożliwiłaby ciągłość wychowania dzieci i młodzieży w duch wartości chrześcijańskich. Dodam, że Kamerun jest krajem wielowyznaniowym, więc przedstawiona prośba jest jak najbardziej uzasadniona. Na misji istnieje już katolickie przedszkole, w którym staramy się otoczyć nasze dzieci wszechstronną opieką czuwając nad jakością edukacji, prowadząc dożywianie i pomagając najbardziej ubogim przedszkolakom. Katolicka szkoła to możliwość pielęgnacji, zasianego w na poprzednim etapie nauki, ziarna… Odpowiedziałyśmy pozytywnie na oczekiwanie ks.Biskupa i naszych wiernych. Od czterech lat jestem więc odpowiedzialna za funkcjonowanie Katolickiej Szkoły Podstawowej imieniem Dzieciątka Jezus.
   W naszej  szkole, dzięki  pomocy naszych dobroczyńców, możemy zaofiarować dzieciom z Dimako i okolic rzetelną edukację opartą na wartościach katolickich. Ofiary jakie otrzymujemy pozwalają nam na utrzymanie i rozwój szkoły. Możemy zakupić materiały biurowe, kredę, książki dla dzieci. Dzięki pomocy ludzi o wrażliwych sercach mamy możliwość dożywiania naszych uczniów trzy razy w tygodniu. To co przynagla nas do gorących podziękowań to również fakt, że dzięki Waszej pomocy możemy zapewnić wypłaty naszym nauczycielom. Rodzice płacą za pobyt dziecka w szkole jednak nie są w stanie pokryć całości sumy potrzebnej na wypłaty.
   Katolickie szkoły są respektowane przez państwo.  Jednak równolegle z tym przywilejem, czeka nas sprostanie stawianym wymogom. W tym roku szkolnym musimy złożyć dokumentację o zalegalizowanie naszej szkoły w strukturach państwowych. Przygotowanie wymaganej dokumentacji wiąże się z wydatkami. Aby zalegalizować szkołę musimy uzyskać pozwolenie na budowę nowej szkoły, która będzie odpowiadała wymogom stawianym przez państwo, dodam, iż nasza szkoła mieści się w drewnianych budynkach parafialnych, które zaadoptowaliśmy jako tymczasowe pomieszczenia szkolne. Musimy także przedstawić plan budowy szkoły, jej kosztorys. Są to inicjatywy, które potrzebują dofinansowania. Ponadto samo życie zmusza nas do przyśpieszenia tempa. W tym roku szkolnym liczba uczniów znacznie wzrosła. Dzieci nie mieszczą się w klasach. Budowa szkoły staje się więc potrzebą nie cierpiącą zwłoki. W najbliższym czasie chcemy postawić jedną, drewnianą, prowizoryczną klasę, dodam iż pomieszczenie to posłuży później  za magazyn gdzie przechowywać będziemy materiały budowlane.
   Drodzy Przyjaciele Misji,  pokrótce opisałam realia dotyczące rozwoju szkoły. Naszym wielkim pragnieniem jest pozytywna odpowiedź na zaufanie jakim obdarza nas społeczeństwo. Dlatego zwracam się z gorącą prośbą o pomoc finansową, abyśmy mogli kontynuować nasza prace. Przedstawiam  moją prośbę z wielką ufnością, że zostanie ona zrozumiana i że znajdą się ludzie o otwartych i wrażliwych sercach, którym problemy rozwoju intelektualno-duchowego  najbardziej ubogich dzieci leżą głęboko na sercu.
   
   Proszę już teraz przyjąć wyrazy szczerej wdzięczności od naszej karmelitańskiej wspólnoty, nauczycieli, dzieci i ich rodziców za udzielenie nam tej koniecznej pomocy.
Razem z uczniami naszej szkoły będziemy pamiętać o Was i polecać Bogu Wasze intencje podczas modlitwy.

s. Ilona Firszt, Karmelitanka Dzieciątka Jezus.

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Światowy Dzień Misyjny 2014


Drodzy Bracia i Siostry,

   Jeszcze dziś bardzo wielu ludzi nie zna Jezusa Chrystusa. Zatem misja ad gentes jest bardzo pilna. Do udziału w niej powołani są wszyscy członkowie Kościoła, ponieważ Kościół z natury jest misyjny: Kościół zrodził się, „wychodząc na zewnątrz”. Światowy Dzień Misyjny jest szczególnym momentem, w którym wierni z różnych kontynentów modlitwą i konkretnymi gestami solidarności angażują się we wspieranie młodych Kościołów w krajach misyjnych. Chodzi tu o dzielenie się łaską i radością. Łaską, ponieważ Duch Święty, posłany przez Ojca, użycza mądrości i siły tym, którzy są posłuszni jego działaniu. Radością, ponieważ Jezus Chrystus, Syn Ojca, posłany, by ewangelizować świat, wspiera nas i towarzyszy naszej pracy misyjnej. Właśnie radości Jezusa i posłanych uczniów dotyczy fragment w ewangelii św. Łukasza (Łk 10,21-23).
1. Ewangelista mówi, że Pan posłał siedemdziesięciu dwóch uczniów, po dwóch, do miast i wsi, aby głosili, że przybliżyło się Królestwo Boże, przygotowując ludzi na spotkanie z Jezusem. Po wypełnieniu tej misji przepowiadania uczniowie wrócili pełni radości: radość jest dominującym tematem tego pierwszego, niezapomniane- go doświadczenia misyjnego. Boski Mistrz mówi do nich: „Jednak nie z tego się cieszcie, że demony się wam poddają, lecz raczej cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze”. (...) A zwracając się do samych uczniów, rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie” (Łk 10,20-21.23).
Łukasz przedstawia trzy sceny. Najpierw Jezus przemówił do swoich uczniów, po czym zwrócił się do swojego Ojca i znowu zaczął z nimi rozmawiać. Jezus chciał sprawić, by jego uczniowie stali się uczestnikami Jego radości, która była odmienna i doskonalsza niż cokolwiek, czego doświadczyli do tej pory.
2. Uczniowie byli pełni radości, przejęci władzą uwalniania od złych duchów. Jednak Jezus ostrzegł ich, aby nie cieszyli się tyle otrzymaną władzą, ile raczej z powodu otrzymanej miłości: „ponieważ wasze imiona zapisane są w niebie” (Łk 10:20). To właśnie im dane było doświadczenie miłości Boga, ale także możliwość po- dzielenia się nią. Serce Jezusa przepełnia radość i wdzięczność za to doświadczenie uczniów. Łukasz ukazał tę radość w perspektywie komunii trynitarnej: „Jezus rozradował się w Duchu Świętym”, zwracając się do Ojca i oddając Mu chwałę. Ta wewnętrzna radość wypływa z głębokiej miłości Jezusa jako Syna do swojego Ojca, Pana nieba i ziemi, który zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom (por. Łk 10,21 ). Bóg ukrył i objawił, i w tej modlitwie chwały pod- kreślone jest przede wszystkim objawienie. Co Bóg objawił i ukrył? Tajemnice swego Królestwa, potwierdzenie boskiego panowanie w Jezusie i zwycięstwo nad szatanem.
Bóg ukrył to wszystko przed tymi, którzy są zadufani w sobie i uważają, że wszystko wiedzą. Zaślepia ich własna arogancja, która nie pozostawia miejsca dla Boga. Dotyczy to niektórych współczesnych Jezusowi, których ostrzegał wielokrotnie. To niebezpieczeństwo istnieje od zawsze i dotyczy również nas. Natomiast „maluczy” to pokorni, prości, ubodzy, zepchnięci na margines, pozbawieni głosu, utrudzeni i obciążeni, których Jezus nazwał „błogosławionymi”. Myślę tu o Maryi, Józefie, rybakach z Galilei, uczniach powołanych w drodze, podczas nauczania.
3. „Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Łk 10:21). Słowa Jezusa należy rozumieć w odniesieniu do Jego wewnętrznej radości, gdzie upodobanie to zbawczy i pełen dobroci plan Ojca dotyczący ludzi. Jezus rozradował się w owej boskiej dobroci, ponieważ Ojciec zadecydował się miłować ludzi tą samą miłością, którą On darzy swojego Syna. Ponadto Łukasz przypomina podobną radość Maryi: „wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim” (Łk 1:47). Tu chodzi o dobra nowinę, która prowadzi do zbawienia. Maryja, niosąc w swo- im łonie Jezusa, Zwiastuna ewangelii, spotkała Elżbietę i rozradowała się w Du- chu Świętym, wyśpiewując „Magnificat”. Jezus, widząc powodzenie misji swoich uczniów oraz ich radość, rozradował się w Duchu Świętym i zwrócił się w modlitwie do swego Ojca. W obu tych przypadkach zbawienie, które się dokonuje, wyzwala radość, ponieważ miłość, jaką Ojciec darzy swojego Syna dociera do nas i otacza nas poprzez działanie Ducha Świętego oraz wprowadza w życie Trójcy Świętej.
Ojciec jest źródłem radości. Syn ją ukazuje, a Duch Święty ożywia. Natychmiast po oddaniu chwały Ojcu, jak pisze ewangelista Mateusz, Jezus zaprasza nas: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem moje jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie”(Mt 11:28-30). „Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza”(Adhortacja apostolska „Evangelii Gaudium”, 1).
Maryja Dziewica wyjątkowo doświadczyła tego spotkania z Jezusem i stała się „przyczyną naszej radości”. Uczniowie natomiast otrzymali wezwanie do przebywania z Jezusem i do bycia posłanymi przez Niego do głoszenia Ewangelii (por. Mk 3,14), dlatego są pełni radości. Dlaczego także i my nie możemy wejść do tej rzeki radości?
4. „Wielkim niebezpieczeństwem współczesnego świata, z jego wieloraką i przygniatającą ofertą konsumpcji, jest smutek rodzący się w przyzwyczajonym do wygo- dy i chciwym sercu, towarzyszący chorobliwemu poszukiwaniu powierzchownych przyjemności oraz wyizolowanemu sumieniu” („Evangelii Gaudium”, 2). Dlatego wśród ludzi istnieje ogromna potrzeba zaczerpnięcia ze zbawienie przyniesionego przez Chrystusa. Właśnie uczniowie pozwalają coraz mocniej pochwycić się miłości Jezusa i naznaczyć się ogniem gorliwości o Królestwo Boże, aby być zwiastunami radości Ewangelii. Wszyscy uczniowie Pana są powołani do tego, aby podtrzymywać radość ewangelizacji. Biskupi, jako pierwsi odpowiedzialni za głoszenie Ewangelii, mają zadanie promowania jedności Kościoła lokalnego w zaangażowaniu misyjnym, biorąc pod uwagę, że radość niesienia Jezusa Chrystusa wyraża się zarówno w trosce o głoszenia Go w miejscach najbardziej odległych, jak również w wyjściu ku peryferiom swojego terytorium, tam gdzie oczekuje najwięcej ubogich.
W wielu regionach brakuje powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Często jest to powodowane brakiem sprzyjającej gorliwości apostolskiej we wspólnotach, dlatego są one mało entuzjastyczne i trudno się nimi zafascynować. Radość Ewangelii rodzi się ze spotkania z Chrystusem i dzielenia się z ubogimi. Dlatego zachęcam wspólnoty parafialne, stowarzyszenia i grupy intensywnego życia wspólnotowego opartego na miłości do Jezusa i wrażliwego na potrzeby najbardziej pokrzywdzonych. Tam, gdzie jest radość, entuzjazm, chęć niesienia Chrystusa innym, pojawiają się autentyczne powołania. Nie można też zapominać o misyjnych powołaniach świeckich. Świadomość tożsamości i posłannictwa świeckich w Kościele jest coraz większa, a także zrozumienie, że są oni wezwani do coraz większych zadań w szerzeniu Ewangelii. Dla- tego ważna jest ich odpowiednia formacja, mająca na uwadze skuteczną działalność apostolską.
5. „Radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9,7). Światowy Dzień Misyjny to również czas ożywienia pragnienia i moralny obowiązek radosnego udziału w misji ad gentes. Ofiara finansowa jest znakiem ofiarowania siebie samych najpierw Panu, a następnie braciom. W ten sposób osobisty dar materialny staje się narzędziem ewangelizacji ludzkości, która tworzy się na fundamencie miłości.

Drodzy bracia i siostry, w Światowym Dniu Misyjnym moje myśli biegną do wszystkich Kościołów lokalnych. Nie pozwólmy zabrać sobie radości ewangelizacji! Zapraszam was, abyście zanurzyli się w radości Ewangelii i pielęgnowali miłość, która oświeca wasze powołanie i posłannictwo. Zachęcam was, abyście wspominali, jakby w wewnętrznej pielgrzymce, o „pierwszej miłości”, którą Pan Jezus Chrystus rozpalił serce każdego, nie dla tęsknoty, lecz dla trwania w radości. Uczeń Pana trwa w radości, gdy przebywa z Nim, kiedy czyni Jego wolę, kiedy ma udział w wierze, nadziei i miłości ewangelicznej.

Do Maryi, wzoru ewangelizacji pokornej i radosnej, wznosimy naszą modlitwę, aby Kościół stał się domem dla wielu, matką dla wszystkich narodów i umożliwił narodziny nowego świata.

Watykan, 8 czerwca 2014, Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

   Franciscus








 

Korespondencja z ojcem Piotrem Michalikiem, kapucynem z Republiki Środkowej Afryki



Wysłane: 6 września 2014 r.
Parafianie z Kielczy, ks. Janie!
   Dzięki za wszystko co robicie dla ludzi tutaj w Republice Środkowej Afryki.
Będę jutro pamiętał w modlitwie o Waszych dożynkach. I to mimo ze będziemy mieli jutro śluby wieczyste jednego brata Środkowoafrykanczyka (odbywają sie w naszym domu, wiec roboty było i będzie co niemiara). Gdzieś tam w którymś momencie moje myśli i modlitwy do Was dolecą. Wszystkim,  którzy będą brali udział w loterii dziękuję - "serdeczne Bóg zapłać". Naprawdę potrzeby są ogromne. Mam nadzieję że z misjonarzem Andrzejem Barszczem sie dogadacie by mógł pieniądze tu przewieźć. On odlatuje z Polski 16 września, wiec szybko tu go zobaczę.

Pozdrawiam 
   Br. Piotrek


Wysłane:  8 września  2014 r.
Witaj Piotr.
   Wczoraj były dożynki w Kielczy i tak jak zapowiadałem odbyła się licytacja podarowanych rzeczy i wspólnota misyjna otwarła sklepik, wszystko pod szyldem dzielmy  się chlebem z Republiką Środkowej Afryki. Zebraliśmy w ten sposób 4196 zł czyli 1000 Euro. Jestem w kontakcie z Andrzejem Barszczem, któremu pieniądze przekażę. Proszę jedynie, aby przeznaczyć je na żywność dla głodujących - takie było przesłanie w czasie dożynek.
   Jan


 
Witajcie.
   Serdeczne Bóg zapłać za ofiarę. Za to, że potraficie sie dzielić z bardziej potrzebującymi. Jak było powiedziane : przekaże te pieniądze na żywność dla głodujących.
   Br.Piotrek


Wysłane 2 października 2014, 5:19 pm
Witajcie.
   Dziś br. Andrzej ma dojechać w końcu do Bouar. Z powodu strajku lotników Air France jego przylot opóźnił sie o 2 tygodnie. Mówił mi ze ma przesyłkę od Was. Jeszcze raz dziękuję.  Chwała Panu ! Pozdrowienia dla wszystkich parafian.
   Br.  Piotrek

 
Do tej wiadomości o. Piotr Michalik dołączył list:

Bouar, 2.10.14.
Już ponad miesiąc temu wróciłem z urlopu z powrotem do Republiki Środkowoafrykańskiej. Wielu ludzi pytało się mnie w tym czasie : jak tam po powrocie, spokojniej ? I nie za bardzo potrafię odpowiedzieć. No bo niby tak, ale … 

Już w Paryżu pierwszy fakt, który dał mi temat do rozmyślania. Odlot samolotu pod jakimś tam pretekstem został o 3 godziny opóźniony i poinformowano nas że nie będziemy, jak jest w planie, późnym popołudniem w Bangui, tylko w Yaounde (stolica sąsiedniego Kamerunu), gdzie przenocujemy i dopiero nazajutrz z samego ranka wylecimy do Bangui. Podobno tydzień temu też tak było i już nie pamiętam – 2 tygodnie temu chyba też. Wydaje mi się że te zmiany w programie (które nawiasem mówiąc sporo pieniędzy Air France kosztują) są spowodowane tylko jednym : lądować samolotem w Bangui gdy powoli już robi się ciemno jest zbyt niebezpiecznie.

Nazajutrz rano lądujemy już programowo w Bangui. Patrzę przez okno. Pierwszy raz w życiu coś takiego widzę. Od grudnia 2013 tuż przy pasie startowym jest obóz dla uchodźców. Koczowało w nim 100 tysięcy ludzi. Teraz część z nich wróciła do swoich domów (albo tego co zostało z ich domów, często całkowicie splądrowanych), ala nadal sporo liczba jest na miejscu. No i jak to w życiu, często mają coś do zrobienia z drugiej strony pasa startowego.  Zauważyłem 4-5 ścieżek lub wręcz wydeptanych dróg w poprzek pasa. Na każdej takiej ścieżce zauważyłem francuskiego żołnierza który zatrzymywał ruch pieszych i za nim grupkę pieszych która spokojnie czekała aż nasz samolot przeleci by następnie dalej iść poprzez pas np. do swego pola. Taki przejazd kolejowy na drodze, tyle że nie ma torów, tylko pas startowy i nie ma pociągów, tylko samoloty… Zresztą zanim wylądowaliśmy, samolot zrobił jedno kółko nad miastem – pewnie jeszcze nie wszystkie « szlabany » były zamknięte… 

Jak zwykle przezorny, już wiele dni wcześniej wypytywałem się czy w Bangui jest spokojnie. Odpowiedzi były uspakające. Wszystko w mieście powoli wraca do normy. Oczywiście do momentu mojego przyjazdu… Jak ja spokojnie spałem w hotelu w Yaounde, gdzieś około północy patrol francuski który przejeżdżał przez PK 5 (nazwa dzielnicy Bangui), zostali zaatakowany przez grupę młodych muzułmanów (oczywiście młodzież mówi że Francuzi pierwsi otworzyli ogień). No i rozpoczął się koncert, który rano rozlał się na centrum miasta i inne okoliczne dzielnice. Na szczęście szofer który przyjechał nas odebrać na lotnisku, z jednej strony dobrze znał miasto, z drugiej strony był dobrze poinformowany gdzie lepiej się nie pokazywać, więc doprowadził nas do domu objeżdżając strefy walk dookoła. Obiad zjedliśmy przy odgłosach ciężkiej broni. Tylko od czasu do czasu nasi miejscowi bracia nasłuchiwali i mówili « aaa, to w PK 5 »…

Droga do Bouar była bezproblemowa. Mimo licznych barier anty-balaka a także policji i żandarmerii. W Bouar też spokojnie. Nie widać już ludzi spacerujących z broną w ręku, w nocy nie słychać wystrzałów. Szkoły właśnie skończyły rok szkolny, tylko maturzyści czekają na ustalenie daty matury (w końcu odbyła się w połowie września, rezultatów jeszcze nie ogłoszono). Oczywiście nowy rok szkolny rozpocznie się z małym opóźnieniem – mówi się o 3 listopada. Najważniejsze jednak że uratowano poprzedni rok szkolny. Tylko szkoły prywatne rozpoczęły nowy rok szkolny zgodnie z harmonogramem (około 1 października). Biura są już w większości pootwierane, w centrum miasta nowi właściciele pootwierali sklepiki, które przez kilka miesięcy po splądrowaniu były zamknięte. Miasto na nowo tętni życiem.

Tylko nieliczne budynki okradzione aż do zdjęcia blachy pokrywającej dach domu (ludzie nie podarowali tym którzy z dziką radością ściśle współpracowali z Seleką) przypominają że jednak coś złego tu się działo. Także muzułmanie, mimo że mogą już się poruszać po mieście swobodnie, niewielu ich widać na ulicach, wolą nie wychodzić poza ich dzielnicę Haoussa. A jak już to « incognito » - w ubraniach europejskich. Mimo że i tak ludzie się znają, ale po co wywoływać wilka z lasu… 

Jednak nie wszystkim się to (normalizacja sytuacji) podoba. Emisarjusze anty-balaka z Bangui podobno byli tu ponownie i zapytali się z karcącą nutą w głosie, dlaczego muzułmanie jeszcze są w Bouar ? Nasz lokalny szef anty-balaka – gen. Ndale, nota bene muzułmanin, chyba zniechecił się tym i wyjechał z miasta. Co robi – nie za bardzo wiadomo – gdzieś w buszu siedzi. Jedna z pogłosek głosi że rozdaje gri-gri muzułmanom przeciwko anty-balaka….
Kolejny duży problem nazywa się Abdoulaye Miskine. To rebeliant z zawodu. Obojętnie kto jest u władzy – on siedzi w buszu i się bije. Po co, w jakim celu ? Kogo to obchodzi, a jego chyba już najmniej. I tak już od 15 lat. Teraz przeniósł się w nasze strony, a konkretnie usadowił się przy granicy z Kamerunem, na terenie parafii Baboua (gdzie są księża z diec. Tarnowskiej). Napadają regularnie na samochody udające się na zakupy do Garoua BoulaÏ – miasteczka przygranicznego w Kamerunie. I mimo że jest to najważniejsza droga dla RŚA, nikt nie potrafi z nimi zrobić porządek, ani Francuzi, ani inne wojska międzynarodowe, ani anty-balaka. A nie ma ich aż tak dużo (mówi się o 40-50 ludziach), napadają zawsze w tym samym miejscu (kilka kilometrów od miejsca stacjonowania sił międzynarodowych), bardzo łatwo jest zlokalizować ich obóz, więc dlaczego cały czas pozwala się im na ich działalność ? A ci bandyci (bo trudno ich nazywać choćby rebeliantami) stają się coraz bardziej bezczelni i bezwzględni. Z 10 dni temu porwali grupę Środkowoafrykańczyków (9 osób) i niewiele później grupę Kameruńczyków (8 osób). Ich żądanie jest jedno – Kamerun ma wypościć z więzienia ich szefa – Miskina. Został on złapany na terytorium Kamerunu gdzieś w marcu tego roku. Gdyby zrobiło się z nimi porządek, to ciężarówki nie musiałyby jeździć w konwojach eskortowanych przez wojsko – reszta drogi do Bangui jest mniej więcej spokojna.

Od 15 września odpowiedzialność za powrót do pokoju w naszym kraju przejęło ONZ. Siły Afrykańskie Misca ustępują miejsca wojskom ONZ nazwanym Minusca. Oczywiście żołnierze obecni na miejscu pozostaną dalej, tylko zmienią kolor beretu i napis na samochodzie. Francuzi i inni Europejczycy (w tym i Polacy) także pozostaną, a mają do nich dołączyć żołnierze z innych krajów. Dużo się mówi o żołnierzach z Azji : Bangladeszu, Pakistanu, Malezji itp., a także z kolejnych krajów afrykańskich, np. Angoli. Jestem pewny że będzie to misja trwająca lata i nie łatwa : nie zapominajmy że nadal trzy piąte kraju znajduje się w rękach eks-Seleka i wielu ludzie ginie na tamtych terenach, a na terenach wyzwolonych od nich też nie jest idealnie….

Kończę na razie na tym ogólnym przedstawieniu sytuacji w kraju, a już wkrótce napiszę coś konkretnie o mojej pracy.

Z braterskim pozdrowieniem

   br. Piotr