Spotkanie lektorów

20.05.2012r.   VII Niedziela - Wniebowstąpienie Pańskie

    Modlitwą do Ducha Św. o potrzebne łaski rozpoczęliśmy nasze spotkanie. Ksiądz proboszcz przeczytał nam fragment z "Kręgu Biblijnego" Romana Brandstaettera. Autor, Pismo Św.czytał w językach oryginalnych, a więc hebrajskim, arameńskim i greckim. Również mocno żył Słowem Bożym zawartym w Biblii.

ROZWAŻNY SPOSÓB UCZENIA SIĘ  KSIĄG BOŻYCH
Był wysoki, nadmiernie chudy. Jego twarz o zapadniętych policzkach i czarnych, świecących oczach, obsiana rzadkim zarostem, była kredowej białości. Przychodził do mnie trzy razy w tygodniu. Siadał przy stole –   ja obok niego – zawsze plecami odwrócony do szeroko otwartego okna, wypełnionego błękitem i wiosną. Nim usiadł, z niechęcią patrzał w okno, jakby chciał mi dać do zrozumienia, że z tej strony grozi nam jakieś bliżej nie określone niebezpieczeństwo. Gdy już usadowił się za stołem i niejako całym swym ciałem oddzielił mnie i siebie od nacierającego na nas świata, z namaszczeniem otwierał Pismo Święte, całował je i cichym, znużonym głosem kazał mi je czytać. Potem przeczytany fragment musiałem niezliczoną ilość razy głośno powtarzać, aż cały werset wbił się w moją pamięć jak gwóźdź w twarde i oporne drzewo dębowe. Raz odważyłem się powiedzieć:
–   Ależ ja tego nie rozumiem.                        
Odpowiedział:     
–  Nie rozumiesz?. Nie chodzi o to, żebyś rozumiał. Chodzi o to, żebyś pamiętał.
Minęły długie dziesiątki lat. Pewnego dnia przeczytałem te słowa w Metodzie teologii Erazma z Rotterdamu: ,, Nie byłoby też, sądzę, rzeczą nierozważną wyuczyć się Ksiąg Bożych na pamięć, nawet, jeżeli się ich nie rozumie. Tak przynajmniej zapewnia Augustyn".1
Mój pierwszy nauczyciel Pisma Świętego — tańczy teraz u stóp Jahwe Cebaoth, z Torą wysoko wzniesioną nad głową – który nie tylko nie znał pism Erazma z Rotterdamu i św. Augustyna, ale o ich istnieniu nigdy nie słyszał, byłby na pewno niezmiernie zdziwiony, gdyby się dowiedział, że marnotrawny uczeń odnalazł po latach potwierdzenie jego pedagogicznej metody w wypowiedzi jakiegoś biskupa Hippony.



Sugestia: Może warto spróbować nauczyć się niektórych fragmentów Pisma Św. na pamięć. Dobrze by było, aby werset z Biblii, który tak mocno do mnie przemawia, który trafia w moje serce, napisać sobie na kartce i ustawić na wysokości oczu, lub położyć na stoliku nocnym. Słowo Boże jak mówi młody Roman nie zawsze rozumiemy, ale warto je zapamiętać, bo przyjdzie czas, że zacznie ono trafiać do naszego sumienia.
Następnie zastanawialiśmy się nad fragmentami z Listu św. Pawła do Efezjan 6,10-18. Apostoł pisze, że należy uzbroić się mocą z wysoka. Nad dwoma elementami tego uzbrojenia zastanawialiśmy się.


 W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże - wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę, dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień, ażebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem.

"W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą jego potęgi. Obleczcie  pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła".
- Czy walka Złego jest dla nas realna, czy może pachnie to dla nas starością? Czy  rzeczywiście istnieje coś takiego jak walka dobra i zła,
i to zło przyjmuje osobowy wymiar?
Jest zastęp złych duchów, jest moc i jest potęga z którą walkę rozpoczął Jezus. Jezus to zło pokonał, a my możemy mieć udział w jego zwycięstwie. Jednak od Jezusa musimy brać to uzbrojenie. Gdy nie będę właściwie uzbrojony to niestety nie dam rady i przegram. Jezus mówił czuwajcie, czyli zawsze mamy rozeznawać czy pochodzi to od Boga czy od Złego, bo " Nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich".

"Stańcie więc przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość........".

- Żeby zwyciężyć Złego trzeba być przepasanym prawdą. Jak to rozumieć, na czym polega to przepasanie się prawdą?
Najbardziej prostym sposobem przepasywania się prawdą jest codzienny wieczorny rachunek sumienia, stawanie przed Panem Bogiem w prawdzie. Ojcem wszelkiego zła jest Szatan. Małe kłamstwa, zakłamanie, kombinowanie to najprostsze sposoby dotarcia Szatana do człowieka. Stwierdzamy, że to takie nic nieznaczące i nieszkodliwe zachowania. Jednak nie można żyć w zakłamaniu  tzn. być innym prywatnie, w domu a innym w pracy, w towarzystwie. Wtedy osłabiamy swój pas prawdy, który się poluźnia.
Wspólna modlitwa zakończyła nasze spotkanie.