Menu (nie tylko) świąteczne

   W wannie zapewne pływa już karp z wyrokiem skazującym, w lodówce - oprócz światła – mnóstwo kalorycznie bogatch produktów, choinka pięknie ubrana - niczym dziewczyna na pierwszą randkę, a prezenty jak co roku grają znowu w chowanego… Jeszcze tylko kilka dni, jeszcze ostatnie zakupy, jeszcze spadnie (być może) pierwszy śnieg i możemy świętować… Wszystko przygotowane, teraz tylko wypatrywać pierwszej gwiazdki…
   Powyższe rytuały stały się dla nas oczywistością i na stałe zagościły w naszych domach. Dbałość o rzeczy materialne i pokarm dla ciała przychodzi nam z łatwością…kiedy jednak przypominamy sobie, że oprócz ciała mamy także (a może przede wszystkim) duszę – oczywistość dziwnym trafem przybiera odcienie niewiedzy i niezrozumienia, które rodzą tysiące pytań niewiadomego pochodzenia.

   Po tym ciężkostrawnym, aczkolwiek koniecznym wstępie przypomnijmy sobie rzecz oczywistą – Dusza nieskończenie bardziej od ciała wymaga dbałości i adekwatnego dla niej pokarmu! No właśnie – czego pragnie dusza człowieka, by zaspokoić głód? Jest to głód piękna, mądrości i dobra. Jak zadośćuczynić temu pragnieniu naszej duszy?

Eucharystia – największe źródło łask i podstawowy pokarm duszy. Jest to swoiste zjednoczenie z uobecnianą każdorazowo na ołtarzu ofiarą Jezusa. Wielka to tajemnica naszej wiary i niezasłużony dar dla całej wspólnoty Kościoła – Bóg, który realną obecnością pod postaciami chleba i wina jednoczy i przemienia grzeszników. Eucharystia okazuje się więc (przepraszam za porównanie) najbardziej ekskluzywnym rarytasem dostępnym na co dzień.

Modlitwa – rozmawiam z Bogiem, bo jestem Jego dzieckiem. Rozmowy z rodzicami czasami są trudne, często męczące ale nigdy nie pozostają bez odpowiedzi… Często wydaje się, że Bóg milczy, że nasze słowa trafiają w próżnię, że modlitwa jest bezcelowa… Święta Faustyna Kowalska tak pisze o modlitwie:
„Dusza zbroi się przez modlitwę do walki wszelakiej. W jakimkolwiek dusza jest stanie powinna się modlić. – Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swa piękność; modlić się musi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie doszłaby do niej; modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę”   
Modlitwa jest i zawsze będzie walką – z sobą samym, z własnymi słabościami, z szatanem, który niestrudzenie zasypuje nas rozproszeniami, zniechęceniem czy okolicznościami, które odrywają nas od dialogu z Bogiem.  

Lektura –   „Powiedz mi, jakie masz książki w domu, a powiem Ci, kim jesteś” (Jarosław Iwaszkiewicz). Kiedy ostatnio przeczytałem jakąś książkę?  Czy sięgam po prasę religijną czy jedynym jej przedstawicielem w domu jest gazetka parafialna? Dlaczego zdarza mi się kupić „Gościa Niedzielnego” tylko wtedy, gdy do gazety dołączona jest płyta z filmem lub kalendarz? Zwróćmy uwagę na fakt, że obecnie najczęściej na tematy związane z Kościołem i wiarą, wypowiadają się osoby, które nawet nie ukrywają swojego wrogiego stosunku do Bożych rzeczywistości. Czy właśnie takie osoby mają kształtować nasze myślenie i światopogląd? Jeżeli zabraknie w naszym życiu katolickiej lektury w postaci książki czy prasy – wtedy pozostanie nam tylko wysłuchać co na temat wiary i Kościoła zechce nam powiedzieć komercyjna stacja telewizyjna czy treściowo płytki -  jak Mała Panew w lipcu – brukowiec

Rozmowa – codziennie wypowiadamy tysiące słów…Czy mam świadomość, że słowem mogę kogoś obdarować, pocieszyć, poprawić humor czy podnieść na duchu? Słowem mogę także kogoś upokorzyć, obrazić czy wprawić w zakłopotanie. Słowo ma wielką moc sprawczą i zarazem plastyczną zdolność opisywania człowieka, który te słowa wypowiada. W kontekście zdrowia naszej duszy, bardzo ważne jest, byśmy świadomie wybierali na swoich rozmówców ludzi, którzy potrafią nas ubogacić swoim słowem. Rozmawiajmy więc z osobami, których słowa naznaczone są życiowym doświadczeniem, roztropnością i mądrością. Jak często nasze rozmowy są jałowe jak tundra…

   Powyższe przykłady sygnalizują zaledwie temat duchowej strawy dla duszy człowieka. Trzeba też pamiętać, że każdy z nas ma prawo i możliwość modyfikowania i ubogacania swojego duchowego jadłospisu. Jedna zasada  pozostaje niezmienna – szukajmy wartościowego pokarmu dla naszej duszy – wszakże jest ona przestrzenią zarezerwowaną dla Pana Boga. Czy takiego Gościa możemy podjąć we własnym domu serwując parówki?

   W czasie, gdy tak bardzo zajęci jesteśmy dbałością o rzeczy materialne, warto przypomnieć sobie także prawdę o tym, że jesteśmy jednością ciała i duszy, duszy, która w odróżnieniu od ciała -  naznaczona jest nieśmiertelnością. Po co to wszystko? Po to by uniknąć sytuacji o której mówił Seneka: „ Dopiero gdy choroba zabija nasze ciało, zazwyczaj wtedy przypominamy sobie o istnieniu duszy”.